
James o swoich tatuażach dla So What!, część 3
2010-07-15 RSS
W ostatnim magazynie So What!, numer 17.1, znajduje się obszerny wywiad z Jamesem, na temat jego tatuaży. Wywiad, pomiędzy koncertami w Argentynie, przeprowadzał redaktor naczelny magazynu - Steffan Chirazi. Część pierwszą publikowaliśmy tutaj, drugą tutaj - po dłuższej przerwie zapraszamy na część trzecią.
James Hetfield
Spędził swoje życie na przekazywaniu opowieści milionom poprze Metallikę. Dziś, w ekskluzywnym wywiadzie ze Steffanem Chirazi opowie o swoich tatuażach, opowie historie, jakie kryją się historią jego ciała.
Steffan: Wracając do energii tatuatorów, czy, poza kreatywnością i pomysłami, ma jakieś znaczenie ich pozytywna energia podczas wykonywania roboty? Oczywiste jest, że są ludzie z pozytywną i negatywną energią, są ludzie, którzy wciąż widzą szklankę do połowy pustką...
James: W żadnym aspekcie życia nie mam ochoty określać gości na zasadzie: ‘Jest znakomitym fachowcem, ale to straszny kutas, dlatego nie obchodzi mnie to co robi, nie chcę go w swoim domu’. Oczywiście to, że ktoś jest rekomendowany jest istotne, przechodzi od razu przez kilka filtrów, ale lubię gości, którzy kochają robotę, którą wykonują, a nie podchodzą do niej na zasadzie ‘To tylko praca, którą muszę wykonać’. To, że ktoś kocha sztukę jest bardzo ważnym czynnikiem, uwielbiam gdy dodaje coś do tej pracy od siebie. Corey zrobił coś takiego tutaj – patrzyłem na tę kropkę, gdzie teraz kończy się Rock of Ages [ten biblijny, nie Def Leppard] i powiedziałem mu, że chcę mieć tu napis, coś w stylu „All is One” [„Wszystko jest jednością”] albo inne mocne stwierdzenie, wiesz o co mi chodzi? Myśleliśmy o tym i wtedy powiedział: ”Wiesz co wyglądało by wspaniale tutaj, zaraz obok Jezusa? Rock of Ages, wiesz co to jest? Pasowały by razem. W przypadku sztormów, patrz tutaj.” powiedział mi też, że miał to zaplanowane dla siebie. To wielki znak. I to nazywa się dobrzy sprzedawca, albo naprawdę dobry pomysł!
Steffan: Czy jeśli widzisz jakiś wzór u innej osoby, a planowałeś go zrobić u siebie, rozmyślasz się czy idziesz za ciosem?
James: Nie no... Widziałem już przedtem żelazne krzyże, no i kto nie widział pajęczynek? Widziałem też skrzyżowane klucze francuskie na łokciu wiesz?
Steffan: Ale wiele twoich wzorów to absolutne oryginały. Masz wiele motywów, których nigdy wcześniej nie widziałem.
James: Absolutnie. I żaden z nich nie bierze się od czapy na zasadzie ‘oooo muszę to mieć’. Tak nigdy nie ma, wiesz, nigdy nie zrobiłbym sobie czegoś, co mi się nie podoba. Tatuaż musi być wyjątkowy. Chodzę do artystów, którzy wiedzą czego mi potrzeba i gdzie jest idealnie miejsce, w które tatuaż się wpasuje.
Steffan: Rozmawiasz z nimi trochę zanim na początku?
James: No tak.
Steffan: Zanim zaczną prace...
James: Oczywiście, większość z nich znam skądś, może z Beatniks, albo tak jak z Coreyem, spotkałem go kilka razy, powiedział, że jest robi tatuaże i to było zajebiste. Poszedłem zobaczyć jego dzieła i było to na zasadzie ”Wow, jesteś niesamowity!”. wiesz, nie wchodzę do lokali i nie pytam o to, kto jest u nich najlepszy. . Rzeczy, których nie muszę długo obmyślać, jak te na rekach, robię u lokalnych artystów w mieście. Wiesz, nie ma potrzeby siedzieć godzinami nad tatuażami na dłoniach. A jakby nie było zrobienie czegoś na rękach było jednak sporym krokiem...
Steffan: Masz na myśli to, że jeśli nie będziesz nosił rękawiczek, to nie będziesz mógł ich ukryć?
James: No, dopóki nie będę Michaelem Jacksonem. Większość osób przeżywało bardziej szyję, mówili: ”O rany stary... chcesz na szyi? To coś poważnego”. Ale dla mnie jednak dłonie są krokiem dalej. Na szyję można jeszcze założyć golf...
Steffan: Dla mnie najmocniejszym akcentem była jednak ta czaszka na szyi. Gdy to zrobiłeś, pomyślałem ‘Wow, jednak poszedł w to’.
James: (szczerząc się) Już po nim, zatracił się.
Steffan: Nie, nie, ale jednak z tych, które posiadasz ten był największym, najbardziej stanowczym ‘wypierdalać’ dla zasad. Inne mają jakieś znaczenie, ale ten wydaje się mówić, że jesteś ‘wojownikiem’, czy coś w tym stylu, sam nie wiem.
James: Jest kilka takich, np. sztylet na skórze, który zrobiłem wcześniej. Połączyłem go z gitarą na górze [w rękojeści jest czaszka, a nad nią główka gitary, przyp. ToMek], bo przecież gitara to całe moje życie, przeszywa mnie, ona we mnie żyje. Albo standardowe żeglarskie motywy - jaskółki.
Steffan: One są świetne, uwielbiam je...
James: One oznaczają ‘ Bądź bezpieczny i wróć do domu’. Jaskółki zawsze są kojarzone z marynarzami - gdy marynarz widzi jaskółkę to znaczy, że ląd jest juz niedaleko. Czują się już wtedy dobrze. I takie można sobie zrobić, gdy wypływa się 50 tysięcy mil, albo coś koło tego.
Steffan: Coś jak rytuał przejścia.
James: Z pewnością rytuał przejścia. My przepłyneliśmy ponad 50 tysięcy mil, mogłem więc je wytatuować obok imion dzieci, co ma dla mnie podwójny sens, wiesz, wrócić z nimi bezpiecznie do domu. Te tatuaże są więc nieco bardziej niekonwencjonalne (bardziej nie standardowe, niż zróżnicowane) i tak jest właśnie z latającą czaszką. Latająca czaszka, to dzieło słynnego Sailora Jerryego.
Steffan: Sailora Jerryego, tego artysty tatuażu?
James: Tak. Ale dodaliśmy tam też nieco nut, aby ten tatuaż był nieco bardziej przemawiający, pokazywał, że jestem wolny, przez muzykę, śpiewanie, krzyczenie, mój głos i moje szaleństwo, to wszystko sprawia, że jestem wolny.
Steffan: Zajebiście! Na początku po prostu myślałem, że dobrze się przy tym bawiłeś.
James: Mnóstwo ludzi było ześwirowanych, jeśli chodzi o ten tatuaż.
Steffan: Widziałem komentarze.
James: Tak, mówiono: ”Aniołowie Piekieł [Hells Angels, Motorcycle Club, przyp. ToMek], Cię zabiją”. To właśnie słyszałem, że Aniołowie Piekieł jak to zobaczą, to się wkurzą.
Steffan: Ale do dziś się nie wkurzyli o to, prawda?
James: Nie wiem. Ale ten symbol istniał zanim przywłaszczyli go sobie Aniołowie Piekieł.
Steffan: Prawda, ale dla nie poinformowanego ten tatuaż mówi...
James: Każdy myśli: ”uh-oh, masz przesrane”. Ale tutaj, 81 [numer powiązany z Aniołami Piekieł], ósma litera to H, a A jest pierwsza, a-b-c-d-e-f-g-h. Dlatego mają 81 w swoim logo, z tym, że i nasza kapele była założona w 81 roku. Ludzie interpretują to tak jak chcą. Ja czytam tak, jak ja to czuję. [81 to te dwie małe „kropki” pod tym tatuażem, przyp. ToMek]
Steffan: Był taki okres, jakieś cztery albo pięć lat temu, gdy nie mówiłeś z takim luzem o swoich tatuażach, albo nie pokazywałeś ich tak bardzo, byłeś nieco bardziej opancerzony. Czy to dlatego, że nie chciałeś być „przeimpretowany” przez kogokolwiek?
James: Wiesz, nie mój interes w tym, co inni myślą o mnie.
Steffan: Ale jest coś, co teraz, co kiedyś nie było takie łatwe?
James: Z pewnością... wiesz, byłem skończony. Chciałbym skończyć zanim w ogóle zacząłbym o tym rozmawiać. Teraz wydaje mi się, że tatuowanie siebie dobiega u mnie juz niemal do końca.
Steffan: Naprawdę? A co z nogami?
James: Nie, bo wiesz, co? Nigdy nie poszedłem poniżej talii.
Steffan: A co z plecami? Czy kiedykolwiek coś sobie tam zrobisz?
James: Wiesz, mam już coś na plecach, napis „Lead Foot” i cienkie linie.
Steffan: A tak, to małe coś na ramionach. Prawie zapomniałem.
James: Jest tam miejsce na coś innego, ale wiesz, wszystko zależy od tego co uda mi się wywalczyć u żony.
Steffan: Ten jest nowy prawda?
James: Straight edge? Yeah.
Steffan: The straight edge X.
James: Dokładnie. Ten straight edge został całkowicie zaprojektowany przeze mnie. Wiesz, to stary dobry tatuaż straight edge czyli po prostu wielki X na ręce. Nie częstuj, bo ja nie piję. Coś jak przy wchodzeniu do klubu, gdy kreślą znak X na twojej ręce...
Steffan: Tak, ale robią to wtedy, gdy nie masz jeszcze wyrobionego dowodu.
James: Ale ja nie potrzebuję pić czy zażywać narkotyki. To życie według straight edge. Prawdę mówiąc, nie jestem członkiem tego ruchu, bo prawdziwy wyznawca nie miał nigdy w swoim życiu doczynienia z używkami. Ja jestem odrodzony w straight edge.
Steffan: Zawsze kojarzyłem Minor Threat czy Iana MacKaye’a [prekursorzy, przyp. ToMek] z punkowym ruchem straight edge. Oni cali tym żyli.
James: Dokładnie. Są hardcorowi ludzie, którzy w tym ruchu siedzą od urodzenia. Ale teraz jest moja próba na straight edge X, rozumiesz? Straight razors [ gra słów, edge = ostrze, razor – brzytwa], o to w tym chodzi.
Steffan: Bardzo fajnie.
Ugluk & ToMek
Dodaj komentarz:
Wasze komentarze (17):
| Kora |
IP:
83.3.109.161
|
20:49:21 2010-07-18 |
| Zgadzam się, James' Girl- rzecz gustu czy się one komuś podobają, ważniejsze jest, że mają głębszy sens. |
| James'Girl |
IP:
86.63.154.176
|
14:20:23 2010-07-17 |
<<...sztylet na skórze, który zrobiłem wcześniej. Połączyłem go z gitarą na górze, bo przecież gitara to całe moje życie, przeszywa mnie, ona we mnie żyje. ...>>
Pięknie to James powiedział...
Opowiadając o swoich tatuażach pokazuje nam również jakie wartości są dla niego ważne. Jak się wczytać w ten wywiad, można naprawdę bardzo wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć się o jego widzeniu świata...
I jak tu nie napisać, że:
KOCHAM WYWIADY Z JAMESEM!
A co do tego, czy jego tatuaże są ładna czy brzydkie...? Hmm! Uważam, że to rzecz gustu.
Ja długo nie mogłam sie przyzwyczaić, gdy zaczął się tatuować, ale w końcu się przyzwyczaiłam, a później wręcz zaczęło mnie ciekawić jaki tatuaż sobie zrobi następny i gdzie. ;)
Uważam, że kilka z nich jest bardzo ładnych - np. obydwa anioły na wewnętrznych stronach przedramion. Jezus też jest bardzo pięknie wytatuowany.
Jednak to, czy nam się jego tatuaże podobają czy nie, to KOMPLETNIE NIE JEST WAŻNE.
Te tatuaże są ważne DLA NIEGO. On nie robi ich po to, aby się "upiększyć" - żeby się lepiej przypodobać i zaprezentować fanom.
James to nie Lady Gaga...
Dla niego jest to symboliczne ukazanie priorytetów jego życia. Np. krzyż i złożone ręce do modlitwy obok imion dzieci - to zarazem podziękowanie za nie, jak i prośba o opiekę nad nimi.
Inicjały na dłoniach mówią o dwóch największych miłościach jego życia (jak to sam określił w jakimś innym wywiadzie) - Metallice i Francesce.
Jemu naprawdę jest wszystko jedno, co obcy mu ludzie (czyli my jego fani), sądzą na temat tych tatuaży. On tylko nam o nich opowiada... On nie oczekuje naszej akceptacji - czy ładne czy nie.
Ja tylko żałuję, że to jest wywiad spisany, a nie nagrany kamerą, bo zupełnie inaczej by go się odbierało, jakby w miarę opowiadania kamera ukazywała tatuaż, o którym jest mowa – tym bardziej, że James przeskakuje - mówi o jakimś tatuażu, potem o innym, a później wraca do poprzedniego.
Jednak mimo wszystko fajnie, że Chirazi poruszył ten ciekawy temat.
|
| General |
IP:
213.134.167.10
|
23:09:19 2010-07-16 |
| Jakie Miami? Przeciez to Baltyk i Jamez podczas odpoczynku przed koncertem stadionowym na Baltic Arena w 2012 roku. |
| Kora |
IP:
83.3.109.161
|
21:22:26 2010-07-16 |
A mnie się podoba... niektóre Jego tatuaże chciałabym mieć sama, na przykład te karty albo jaskółki... Tatauaże Jamesa są piękne, ale rozumiem Twój punkt widzenia. A co do filozofii, to owszem tu się zgodzę.
No, Sprzeciw, zawsze możemy lecieć do Miami razem i koczować na plaży ;]] |
| Monica |
IP:
78.159.72.66
|
21:02:02 2010-07-16 |
| Kocham tego gościa, podoba mi się, jak mówi o swoich tatuażach, cała ta "filozofia" jest zajebista, logiczna i bardzo konsekwentna, jego ciałem zajmują się najwięksi mistrzowie, tylko czemu te obrazki są takie ... brzydkie? Jezuchryste, wybacz mi, stary, ale to nie wygląda dobrze :( |
| MisQot |
IP:
193.43.77.109
|
13:47:27 2010-07-16 |
ToMek: Nie chciałbym byc świadkiem, kiedy James dorwałby się do Hell's Angelsów ;-)
Pamiętasz jak w A YEAR AND THE HALF używał shotguna?
Pamiętasz, ze uwalił niejednego niedźwiedzia?
;-) |
| ToMek |
IP:
Overkill.pl
|
11:53:31 2010-07-16 |
| wiec powinienes sie jeszcze cofnąć w czasie do 2go października 2009... przy odrobinie szczescia spotkałbys tam wtedy też i Kirka ;) |
| Sprzeciw |
IP:
145.237.90.23
|
11:46:53 2010-07-16 |
| Raczej chodziło mi o obecnosć Jamesa :-) |
| ToMek |
IP:
Overkill.pl
|
10:54:23 2010-07-16 |
| kupujesz bilet do Miami, wychodzisz z lotniska i już prawie jesteś na tej plazy ;) |
| Sprzeciw |
IP:
145.237.90.23
|
10:52:14 2010-07-16 |
| Ja chcę na tą plażę!!! |
| SUI |
IP:
69.181.221.18
|
08:58:08 2010-07-16 |
| Hellsi sa na kazdym gigu Mety, przynajmniej tu w SF, oni wiedza ze on sie nie podpisuje pod ich klimatami. |
| MacieyTe |
IP:
94.75.121.73
|
23:02:14 2010-07-15 |
| Z drugiej strony, ten tatuaż Jamesa nie jest przecież wierną kopią "death's head". A motyw czaszki ze skrzydłami jest całkiem popularny choćby w grafikach rockowych kapel. Także może sobie facet u Hells Angels aż tak nie przechlapał :D Inna sprawa, że ten MC to teraz taka organizacja, że nie pozwoliliby sobie na jakiś dym z celebrytą, najpierw odezwali by się ich prawnicy :D |
| King Nothing |
IP:
78.157.187.165
|
22:31:45 2010-07-15 |
| TKR- znam twój ból, też ludzie mnie często o to pytają, dlaczego nie piję. Jak sobie zrobię kiedyś dziarę to nawiążę jakoś do ruchu SE. |
| TKR |
IP:
88.156.43.29
|
21:02:25 2010-07-15 |
| Dobry patent z tym Straight Edge. Jak mnie jakies bubki beda pytac, czemu nie pije, to moge zaczac gadac, ze zyje wedlug SE ;). Pewnie wiekszosc nie zdaje sobie z tego sprawy, ale to dosc meczace, jak wszyscy o to dopytuja albo probuja przekonac, ze alko = win. |
| ToMek |
IP:
Overkill.pl
|
15:36:21 2010-07-15 |
Znam klimaty MC bardzo dobrze i James nie będąc w H-A tatuując sobie coś co przypomina ich symbol... w dodatku biorąc pod uwagę fakt, że sam neleży do innego MC (chyba to MC) to to, że ładnie śpiewa i dobrze gra może być za małym argumentem. Zreszta sam James mówi, że z takimi komentarzami się spotkał...
ale jak na razie nie jest tak źle, wiec pewnie przesadzamy. |
| Pawlak |
IP:
87.199.13.53
|
15:26:54 2010-07-15 |
| Przez tyle lat życia na najwyższym Metalowym poziomie James na pewno dorobił się paru kumpli z H-A którzy po prostu przymykają oko bo wiedza co znaczą te tatuaże dla niego. Owszem, chłopaki zawsze lubili rozrabiać ale mają ciut oleju w głowie, jak nie oni to szefostwo ;) |
| ToMek |
IP:
Overkill.pl
|
14:59:46 2010-07-15 |
O temacie prawie zapomnieliśmy... ale pora nadrobić ;)
Nie chciałbym być w skórze Jamesa, gdy Hells Angels się będą chcieli do niego dobrac ;) |
|
|