Koncertowisko
15.09 The Sisters Of Mercy + The Membranes
20.09 Wintersun + Support
23.09 Sully Erna, Damian Ukeje - Wrocław, Łódź
26.09 Arch Enemy + Jinjer
02.10 Angel Vivaldi, Andy James
09.10 Paradise Lost + Pallbearer, Sinistro - Kraków
14.10 Satyricon + Suicidal Angels, Fight The Fight
20.10 Mayhem + Dragged Into Sunlight, Centurion, Thunderwar
22.10 KULT - pomarańczowa trasa
27.10 Eluveitie, Amaranthe + The Charm The Fury
03.11 Kadavar + Mantar, Death Alley
09.11 Epica + Vuur, Myrath
11.11 Mastodon + Russian Circles
15.11 Omnium Gatherum, Skálmöld + Stam1na
17.11 Testament + Annihilator, Death Angel
18.11 Tides From Nebula + Materia, Sunnata
24.11 Furia + Thaw, Sacrilegium, Licho
25.11 W.A.S.P.
28.11 Halloween - Warszawa, Hala Koło
10.12 Solstafir + Myrkur - Kraków
15.12 Steve'n'Seagulls + Support
15.12 Merry Christless (Behemoth)
23.01 Cradle Of Filth + Moonspell - Gdańsk, Kraków, Warszawa
28.02 TOTO
07.04 !!METALMANIA 2018!! Kolejni wykonawcy ogłoszeni!!
20.08 Prog In Park Festival - Park Sowińskiego/Warszawa
25.07 !!!!RELACJA!!!!! Red Hot Chili Peppers Kraków - Cracovia
21.07 Metal Hammer Festival - Spodek/Katowice
10.07 Obituary + ABSU, Beheaded
04.07 Mastodon + Wolves Like Us, Proghma-C
06.06 Gojira + Support @ B90 / Gdańsk
04.06 Dwa koncerty Ugly Kid Joe w Polsce!!
24.05 DEEP PURPLE - Spodek/AtlasArena (23/05)
12.05 Oranssi Pazuzu + Cobalt, Entropia - Kwadrat
04.05 Napalm Death + supporty - Kwadrat / Kraków
22.04 !!METALMANIA 2017!! - Spodek/Katowice (a jakże!!)
21.04 GHOST - Stodoła/Warszawa
14.04 Hatebreed + Dying Fetus, Drown My Day, Tarpan - Progresja / W-wa
08.04 Tribute Night - Alcoholica / 4szmery - MegaClub Katowice
07.04 !!UPDATE!! KAT & Roman Kostrzewski @ Kraków/Kwadrat
Fastnews
Koncertowisko!
!!!!RELACJA!!!!! Red Hot Chili Peppers Kraków - Cracovia 2017-07-25

RHCP na stadionie Cracovii czyli najmilsze zaskoczenie koncertowe w życiu.

Gdy zobaczyłem informację, że Red Hot Chili Pepers będą grać w mym rodzinnym mieście targnęły mną sprzeczne uczucia: z jednej strony znowu (to czwarty koncert w PL) nadarza się okazja na zespół, który mocno wpłynął na mą muzyczną drogę i którego płytę „Blood Sugar  Sex Magik” wielbię od pierwszego odsłuchu po dziś dzień, z drugiej - miałem wątpliwą przyjemność usłyszeć nagrania z Chorzowa i… i długo nie mogłem zdecydować się, by posłuchać Papryczek na żywo. Bo bardzo nie chciałem by zawodzenie Anthon’ego Kiedis’a (wokal) i absolutny brak „gry zespołowej” (każdy z muzyków grał w taki sposób, jakby to były występy solo, a nie koncert zespołu rockowego) zabiły we mnie ciepłe uczucia do Kalifornijczyków.  Ale skoro są w Krakowie, skoro Chad Smith (perkusja) w wywiadach zapowiada koniec koncertowania, to kiedy mam ich zobaczyć jak nie w lipcowy wieczór?

A zatem decyzja zapadła i zacząłem przygotowania do koncertu - w odtwarzaczu znów zagościły płytki zespołu, rzucałem okiem i uchem na to co dzieje się w paprykowym świecie. A tu niedawno pojawiła się 11 płyta, o której „branża” pisze w samych superlatywach. Znaczy się powinno być dobrze - bo choć miałem nadzieję (jak się okazało wcale niepłonną) na „listę przebojów”, to nawet gdyby mieli promować głównie najnowsze wydawnictwo, to i tak nie powinno bardzo boleć. Niestety co do bólu -  wybaczcie, że słowa nie napiszę o suporcie. Zwykle chodzę na występy „rozgrzewaczy”, bo lubię posłuchać czegoś nowego, a może kiedyś będę mógł powiedzieć, że byłem na narodzinach gwiazdy? Tym razem jednak nie dałem rady - zwykle robię rozpoznanie przed koncertem tak, by wiedzieć czego się spodziewać, więc i tym razem Spotify zostało odpytane o Knower i bardzo Was przepraszam, ale to tak „nie moja bajka”, że nie potrafiłem się zmusić do wysłuchania ich na żywo.

Na płycie krakowskiego stadionu pojawiłem się więc chwilę po 20, po przebiciu się przez tłum ludzi ubranych w redhotowe koszulki. To co mnie zaskoczyło to ogromna ilość obcokrajowców. Nie jestem poliglotą, więc nie powiem jakie języki usłyszałem, ale było ich naprawdę wiele. Z wolna udałem się w okolice tzw. „focha” czyli stołu mikserskiego. Dlaczego tam? Bo życie uczy, że pan akustyk kręci gałkami tak, by najlepszy dźwięk „składał się” właśnie w okolicach jego uszu. Z wolna zapadał zmrok i nagle na scenie pojawili się Michael Peter Balzary – Flea (bas) i Josh Klinghoffer (git.), a ze sceny popłynęły dźwięki prawie jazzowego jamowania przechodząc po chwili w Around the World. I w tym momencie powiedziałem sobie: „jest NAPRAWDĘ dobrze”- bo rzeczywiście tak było: Anthony śpiewał czysto, chłopaki łoiły aż miło i na 100% cieszyło ich to co robili. Żal mi się tylko nieco zrobiło starego image zespołu, bo choć Pchła (Flea) przyzwyczaił mnie do swych kreacji, to jednak widok Kiedis’a w sweterku z wąsem à la Pan Józek nieco wstrząsną mym jestestwem. Ale to nie było istotne, istotna była muzyka, a tu same „złote przeboje” w tym Dani California, Scar Tissue, Californication. Wszystko zagrane z ogniem i pasją. Ale też z dużym dystansem do siebie czego najlepszym przykładem (prócz wspomnianych wąsów) było wykonanie Pea przez Flea. Ale to jeszcze nic, bo chwilę później był mój prywatny koncert życzeń: Aeroplane (z - moim zdaniem - najbardziej niedocenianego krążka zespołu „One Hot Minute”), Blood Sugar Sex Magik (odśpiewany przez cały stadion tak, że aż ciary szły po plecach), Under the Bridge, By the Way i… i nagle zapadła ciemność. Jak to, to już koniec? Przecież dopiero co zaczęli… Z tysięcy gardeł popłynęło „Red Hot, Red Hot” i na szczęście znowu rozjarzyły się telebimy, a na scenę wbiegła szalona czwórka. Goodbye Angels i ponownie odśpiewane przez cały stadion:

„What I've got you've got to give it to your mama
What I've got you've got to give it to your pappa
What I've got you've got to give it to your daughter
You do a little dance and then you drink a little water

What I've got you've got to get it put it in you
What I've got you've got to get it put it in you
What I've got you've got to get it put it in you
Reeling with the feeling don't stop continue”

 

Niestety po Give it Away nastąpił stop. A nawet full stop. Zostały tylko podziękowania od zespołu, pałeczki rzucane w publikę przez Chad’a i to był koniec. Koniec „show podwyższonego ryzyka”, które mogło zabić moją szczenięcą fascynację, a zamiast tego ugruntowało podziw i uwielbienie dla tych muzyków. Dla Flea, bo to on robił tu za mistrza ceremonii, on pozdrawiał publikę, skakał, miotał się po scenie, robił show, dla Smith’a który pokazywał, że gary to coś co potrafi perfekcyjnie obić, dla Kiedis’a, który wkładał całego siebie w śpiew i choć czasami nie wychodziło to najczyściej, to ten żar i energia sprawiały, że te papryczki tej nocy były naprawdę ogniste. Słowa uznania należą się też dla Josh’a Klinghoffer’a- niełatwo wejść w buty wielkiego gitarzysty jakim niewątpliwie jest John Frusciante. I zachowanie Josh’a wskazywało na duży respekt do miejsca, które obecnie po nim zajął. Zwykle głowa spuszczona, pełne skupienie, by riffy zabrzmiały tak jak trzeba (a bez dwóch zdań brzmiały), choć czasami i on ulegał szaleństwu, które niosła muzyka zespołu.

Jeśli mam podsumować koncert jednym słowem, to będzie nim „rewelacja”. Może to sentyment, może magia tego wieczoru, może… Ale ja jestem prawie pewien, że to raczej właściwe określenie na występ RHCP w Krakowie.

Wybaczcie mi proszę lekki chaos w tej relacji, wybaczcie „podjarkę” jak u 16 letniego dzieciaka, ale nawet nie wiecie jak się cieszę, że kolejna legenda (a tych ostatnio do PL przyjechało kilka) nie straciła w moich oczach. I jeszcze jedne przeprosiny- za jakość zdjęć. Nie dostaliśmy akredytacji foto, więc zamiast lustrzanki musiałem użyć tego, co wnieść pozwolił organizator.

 

Piotr „Bobas” Kuhny

 

Poniżej lista utworów zagranych tej nocy:

1. Intro Jam

2. Around the World

3. Dani California

4. Scar Tissue

5. Dark Necessities

6. Pea

7. Wet Sand

8. Search and Destroy (cover Iggy & The Stooges)

9. Go Robot

10. Californication

11. Aeroplane

12. Blood Sugar Sex Magik

13. Sick Love

14. Suck My Kiss

15. Under the Bridge

16. By the Way

Bis:

17. Goodbye Angels

18. Give it Away