W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Wywiad z Larsem Urlichem dla " So What !"
dodane 13.12.2016 12:35:31 przez: Kubus-87
wyświetleń: 3477
Zapraszamy na kolejną porcję fragmentów wywiadów z cyklu „The Hardwired… So What!”, przeprowadzonych przez Steffana Chirazziego, dla internetowej wersji „So What!”.
Całość w języku angielskim na stronie metallica.com. Poniżej mamy przetłumaczone fragmenty wywiadu z Larsem Ulrichem.







Lars Ulrich na pytanie dot. „Lords of Summer”, miejsca w którym zespół wtedy był jeśli chodzi o ich kreatywność, i o nastrojach jakie panowały wtedy w zespole.

W tamtym czasie to było dobre uczucie, by rozbić jajko – zacząć. To wszystko przyszło raczej szybko. Odbył się wtedy znaczący proces, który przeszedłem przed „Lords of Summer”. Mike Gillies (inż. dźwięku – dop. tłum.) i reszta załogi zaczęli zbierać pomysły, w zasadzie od końca sesji nagraniowej Death Magnetic, poprzez wszystkie próby dźwięku (oryg. soundcheck – dop. tłum.), jammy w tuning room’ie, sesję nagraniową z Lou Reedem, i wszystkie pozostałe rzeczy, które zrobiliśmy tutaj w tamtym pokoju. Aż do tamtego lata, które było latem 2013. I miałem Ipod’a, myślę że było na nim około 1600 pozycji. To nie tak, że było na nim 1600 pomysłów, ale było na nim 1600 pozycji. A więc znacząca część czasu który spędziłem przed „Lords of Summer” to było po prostu „odchwaszczanie” (oryg. weeding – dop. tłum.) Zrobiłem pierwsze podejście, by przez to przejść i wybrałem pięć pomysłów, dziesięć pomysłów, jakakolwiek ilość to była, więc kiedy zebraliśmy się razem na sesje przed wyprawą do Południowej Ameryki, która odbyła się wiosną 2014, James i ja usiedliśmy i powiedziałem, „Tutaj są pewne pomysły, które „odchwaściłem” z tego Ipod’a.” Usiedliśmy i poeksperymentowaliśmy z częścią rzeczy i z tego narodził się „Lords of Summer” z czegoś co nazywało się riffami „X-dust”. W tamtym czasie to było coś rewelacyjnego, robić to z powrotem. To był pierwszy znaczący materiał, który zrobiliśmy od czasu materiału z Lou Reedem; czekaliśmy na to i świerzbiło nas to by ruszyć do przodu. Wstępnie to byłem tylko ja i James. Rob był swego rodzaju solidną pomocą i wsparciem. Był tam z nami na dobre i na złe, wspierając nas i pomagając nam zapamiętać gdzie byliśmy pięć minut temu i tak dalej. To był rodzaj energii, tak więc napisaliśmy „Lords of Summer” całkiem szybko. Zagraliśmy to na wszystkich koncertach w Ameryce Łacińskiej, i była to całkiem stabilna część naszej trasy „By Request” 2014. I kiedy zaczęliśmy ponownie, myślę gdzieś we Wrześniu 2014, ruszyliśmy z robotą na nowo. Ilość pomysłów powiększyłem, ja wiem, z pięciu, dziesięciu do 50 czy 100. Zaczęliśmy przez nie przechodzić, jammując, James, ja i Rob, próbując rozgryźć, co może stać się dobra piosenką, co było spoko, a co może wydawało się mieć potencjał ale nie była takie fajne kiedy zaczęliśmy to grać.


Na pytanie czy „Lords of Summer” było sposobem na konfrontację z obawami dotyczącymi przyszłych projektów, które pojawiły się po Lulu i Through The Never.

Nie, to było po prostu praktyczne. Przyszedłem z pomysłem Metallica By Request. Niektórzy artyści flirtowali już z ideą „By Request”, ale my chcieliśmy zrobić to tak przejrzyście jak to możliwe, i dać możliwość zagłosowania na każdy utwór. I wtedy, tak myślę, to był Peter Mensch, który zasugerował nam w jednym z tamtych telefonów lub maili… powiedział, „Czemu by nie zarezerwować jednej pozycji w ‘By Request’ i powiedzieć, ‘Damy wam siedemnaście pozycji, a osiemnasta pozycja należy do nas,’” lub jakikolwiek to numer był. I to jest nasz nowy utwór. Powiedzieliśmy, „Ok, brzmi jak rozsądny pomysł.” Ludzie mają tendencję do szukania głębszego znaczenia. Nie przypominam sobie, tak jak siedzę teraz tutaj i patrzę na ciebie, żeby były jakiekolwiek obawy czy coś w tym stylu.


O “Lulu” i “Through the never”.

Kiedy myślę o Lulu, to myślę o naprawdę fajnym doświadczeniu, naprawdę spoko kreatywnym wysiłku. Bez względu na to co działo się potem, to jak ludzie to odebrali, to po prostu tak ludzie to odebrali. Kiedy myślę o Through the Never, to wciąż myślę o tym jako o fajnym, kreatywnym przedsięwzięciu, jako o spoko pomyśle, i wciąż myślę że ten film jest świetny. Bez względu na to co działo się potem.


O tym czy po tych dwóch projektach była jakaś presja, osobista lub od managementu.

Nie. Mam na myśli, nie. Jedyna presja to taka, że za każdym razem kiedy się czegoś podejmujesz, to starasz się dać z siebie wszystko. To nie jest coś, co zaczęło się ponieważ Lulu nie otrzymało tak zachwycających recenzji jak ludzie tego oczekiwali. Myślę że od samego początku staramy się pisać i stawiać poprzeczkę szalenie wysoko, ale a tym akurat od zawsze tak to u nas było. Więc myślę, że nie było jakoś inaczej kiedy zaczęliśmy. Nie przypominam sobie czegoś takiego. Zaczęliśmy proces pisania na Death Magnetic, i powiedziałem to już tysiąc razy, odnosiliśmy się z uznaniem do tego że zespół dalej funkcjonuje, że dobrze razem współpracuje, po tych wydarzeniach z początkowej części procesu St. Anger i wszystkich tych rzeczach z Some Kind of Monster. Myślę, że nie byliśmy pewni co dalej się stanie. Więc kiedy spotkaliśmy się w tam w tamtym pokoju, w październiku 2005, nie było kamer. Nie było terapeuty. Było tylko trzech lub czterech kolesi piszących rock’n’rollowe utwory. I to było naprawdę spoko. To było uczucie swego rodzaju odrodzenia. Kiedy usiedliśmy by napisać “Lord of Summer”, to była kontynuacja tego, I kiedy spotkaliśmy się tutaj, jakoś w połowie września 2014, to czuliśmy tą samą energię: kontynuujmy to, miejmy z tego zabawę. I nie przypominam sobie uczucia jakiejś presji od managementu.


O procesie tworzenia “Hardwired… To self-destruct”.

Największą różnicą między tworzeniem tego nagrania, a tworzeniem poprzedniego nagrania (Death Magnetic – dop. tłum.) był fakt, że tym razem byliśmy bardziej pozostawieni sobie. Na Death Magnetic Rick przychodził co kilka tygodni i wyzywał nas do tego byśmy bardziej zaszaleli. Używał słowa „absurdalnie” (oryg. ridiculous – dop. tłum.). Pamiętam, że siedział tam często i mówił by zrobić to bardziej absurdalnie. To było to słowo. Nigdy nie utożsamiałem słowa „absurdalnie” z muzyką, i pamiętam go siedzącego tam na tej kanapie, mówiącego by zrobić to bardziej absurdalnie. I wtedy wchodziliśmy my i wywracaliśmy to cholernie do góry nogami, stawialiśmy to na głowie i wiesz, wszystkie te rzeczy jak na trzy na sześć na dziewięć, i potem trochę czegoś innego. I powiedziałbym, że na tym nagraniu zrobiliśmy coś prawie że przeciwnego. Zrobiliśmy to mniej absurdalnie Myślę, że jeśli posłuchasz niektórych z wcześniejszych wersji tych utworów, to były one dłuższe, nieco bardziej wszędzie dookoła (oryg. all over the place – dop. tłum.), i tak jak w to zabrnęliśmy, byliśmy prawdopodobnie w - użyjmy analogii baseballu. Połowa świata nie wie co to baseball. Weźmy piłkę nożną. Więcej ludzi używa piłki nożnej. A więc powiedzmy, że byliśmy na początku drugiej połowy. I jak, ok? Powiedzmy, że byliśmy w minucie, gdzieś 50, ok? Wszyscy wiemy co to oznacza, tak? Więc powiedzmy, że jesteśmy w 50 minucie i pewnego dnia James przychodzi i mówi, „Część z tych rzeczy zaczyna być trochę szalona.” Ponieważ utwory zaczynały być dłuższe, taktowane (oryg. clocking in – dop. tłum.) w ósmej czy dziewiątej minucie z dwunastym czy trzynastym riffem w miksie. Pamiętam go jak przychodził i mówił, „Niektóre z tych rzeczy uciekają za bardzo w szał.” Więc w tym momencie, zamiast jak na Death Magnetic gdzie było to kontynuowane by było bardziej szalone i bardziej absurdalne, na tym nagraniu poszło to bardziej w przeciwną stronę. W drugiej połowie zaczęliśmy nieco skracać, wycinać dodatkowe partie, robić nieco bardziej jednoliniowo i mniej absurdalnie. Eksperymentujemy tutaj z próbą wyciągnięcia ode mnie rzeczy które nigdy wcześniej nie powiedziałem, i mogę ci powiedzieć, że analogia która właśnie mi przyszła do głowy, z robieniem rzeczy bardziej absurdalnych na Death Magnetic i mniej absurdalnych na Hardwired… To Self-Destruct, nigdy wcześniej nie powiedziałem tego do nikogo, więc masz swój MetClub czy tam So What! exclusive.

O utworze “Hardwired”.

Kiedy pracowaliśmy nad albumami, to trwało to dla mnie latami by uporządkować na nich utwory w odpowiedniej kolejności (oryg. sequence them – przyp. tłum.). I jak szliśmy do przodu z tym projektem, uporządkowanie utworów nie było czymś co przyszło mi łatwo. Pięć minut po tym jak napisaliśmy „Enter Sandman,” wiedziałem że to otwieracz, jakieś popieprzone półtorej roku zanim album został wydany. Nie było co do tego żadnych pytań. To samo jeśli chodzi o „Blackened.” A na tym albumie nie wiedziałem. Nie mogłem ułożyć utworów w odpowiedniej kolejności ponieważ nie miałem otwieracza. Wracając do naszej analogii piłki nożnej. Byliśmy gdzieś w 80 minucie procesu, i wtedy powiedziałem do Jamesa i Grega, „Uważam, że nie mamy otwieracza, czemu by nie napisać otwieracza?” „Napiszmy krótki, mocny otwieracz, utwór który jest przeciwieństwem klasycznego Metallikowego otwieracza,” co jest kostkowaniem gitary po lewej stronie, przeobrażające się w wielkie intro z harmoniami i perkusją i wyjściem i ta-dum i domm i potem xxxo poom i wtedy kończy się to głównym riffem i do przodu! Zróbmy coś przeciwnego. To było nasze hasło bojowe. Weszliśmy do tego pokoju (wskazuje na pokój do jammowania na przeciwko nas – red.), mieliśmy kilka riffów, pojammowaliśmy nad nimi, staraliśmy się rozgryźć otwarcie i wtedy powiedziałem, „Co ty na duum –duu- duum –duu duum” miałem tą perkusję w mojej głowie i wtedy całość przyszła jakoś w dwa, trzy dni. To było napisane specjalnie jako otwieracz.
Kiedy to napisaliśmy i zebraliśmy do kupy w tak szybkim czasie, to nie było to tak że, „Napiszmy pierwszą piosenkę jaką ludzie usłyszą.” Nie mieliśmy pojęcia. Aż do potem. Cała ta sprawa z ogłoszeniem i z tym tygodniem w Minneapolis, to była decyzja podjęta dosłownie tydzień wcześniej, może dwa tygodnie. Byliśmy rozdarci nad wypuszczeniem albumu w Lutym. James i ja myśleliśmy, „Czemu do cholery mamy spędzić sześć miesięcy nad siedzeniem przy albumie który jest już skończony? Czemu by nie… Jest 2016! Wypuśćmy album. To jest nowy porządek świata (oryg. new world order – przyp. tłum.).” Więc powiedzieliśmy coś w stylu, „Pieprzyć to, opublikujmy ten album.” Wtedy kiedy decyzja została podjęta, że jeśli zagramy nowy utwór, to zagramy go w Minneapolis. To było dosłownie kilka tygodni wcześniej, i to było wtedy kiedy „Hardwired” został wybrany jako pierwszy zajawka. Ale kiedy był napisany i nagrany w końcówce Maja / na początku Czerwca, to nie był on napisany czy nagrany jako pierwsza zajawka, nagrany został jako otwieracz.



O tym czy powodem wcześniejszego opublikowania albumu było to, by nie namieszać za bardzo w jego miksie.

Nie, zupełnie nie. Dla nas i dla fanów to było dosłownie jak, „Czemu chcesz siedzieć nad tym nagraniem sześć miesięcy jeśli jest skończone? Wypuśćmy to. Podzielmy się nim i zorganizujmy jakąś promocję.” Piszesz pieprzone utwory, nagrywasz je i dzielisz się nimi. To było coś jak moment pobudki. To było pod koniec lipca czy tam w pierwszym tygodniu sierpnia. To było jak, po prostu wypuść te jebane rzeczy. Po co siedzieć nad nimi kolejne sześć miesięcy? To nie miało nic wspólnego z przekombinowaniem lub przegotowaniem tego.




O tym czy po nagraniu abumu Lars odczuwał coś w stylu: “pieprzcie się, dalej potrafimy to robić”.

Nie patrzę na to jak na “pieprz się” skierowane do kogokolwiek. Patrzę na to jak na „pieprz się” skierowane do moich wątpliwości. To jest wewnętrzne. To jest jak, czemu, czemu wątpisz w siebie? O co chodzi? Czemu kwestionujesz siebie? Powodem tego jest to, by wynagrodzić sobie że przez większą część roku starałem się nie jarać za bardzo tą całą rzeczą, ponieważ czuję, że w przeszłości zdarzyło się kilka razy gdy odgryzło się to na nas. „To jest takie świetne, takie fajne,” a potem dwa pieprzone miesiące później… Wiesz, był taki czas po …And Justice for All, dosłownie cztery do sześciu tygodni po, widziałem Jamesa mówiącego, „Ten album brzmi strasznie dziwnie.” Siadasz wtedy i mówisz, „Co my sobie myśleliśmy?” cztery, sześć tygodni później. Ale Death Magnetic miał naprawdę wg mnie długą żywotność. Przez lata i lata myślałem, że był to najlepszy album jakikolwiek zrobiliśmy. Znalazłem nieliczne wady w okresie po jego stworzeniu. A więc ten album (Hardwired – dop. tłum.), jest wciąż dla mnie bardzo świeży ale muszę przyznać, że kilka razy kiedy go słuchałem czułem coś jak kurde, jest w tym coś, rodzaj intensywności i ciągłość która uderza cię w twarz. Jest bardziej liniowy i ma w tym bezwzględność. Po prostu idzie i idzie. Po prostu idzie. I to jest całkiem fajne i widocznie, jest kilku ludzi, włączając w to ciebie, którzy komplementowali to nagranie. Póki co jest dobrze.


O ilości czasu poświęconego na stworznie “Hardwired… To Self-Destruct”.

Powiedziałbym, ludzie prawdopodobnie w to nie uwierzą, ale jest to album na którego nagrywanie poświęciliśmy najmniejszą ilość czasu. Powiedzmy Greg Fidelman pojawił się osiemnaście miesięcy temu, tak? Teraz, to że on pojawił się osiemnaście miesięcy temu, nie znaczy że spędziliśmy osiemnaście miesięcy na nagrywaniu tego. Mam na myśli to, że jeśli weźmiesz pod uwagę Rock in Rio, niemieckie festiwale, i Readingi i Lollapaloozy i cholera, wiesz, dni Giants i wakacje i to i tamto, to mam na myśli to jest… To jest jedna rzecz zaraz po drugiej. Więc jeśli policzysz dni, lub jeśli policzysz godziny, lub jeśli policzyć to, że The Black Album powstał w jedenaście miesięcy od początku do końca, ale to było sześć dni w tygodniu, po szesnaście godzin przez jedenaście miesięcy. Ta sesja nagraniowa zajmowała po sześc godzin dziennie, cztery dni przez dwa tygodnie, i potem coś jeszcze przez dwa tygodnie, i potem z powrotem - więc powiedziałym, że ilość czasu którą spędziliśmy podczas tej sesji nagraniowej, bez uwzględniania mixów, była zdecydowanie mniejsza niż przy Death Magnetic. O wiele mniejsza.


O sławie i prywatności.

Powiedziałbym, że kiedy w procesie "Some Kind of Monster" zdecydowaliśmy się na to by otworzyć drzwi i pozwolić ludziom wejść, to te drzwi pozostawiliśmy otwarte przez ostatnie dwanaście do czternastu lat. Myślę więc, że byliśmy przejrzyści jak żaden inny zespół naszego - z braku lepszego słowa powiedzmy - rozmiaru czy statusu. I to zawsze było dla nas fajne by pozwalać ludziom być częścią tego co robimy. Wiesz, jak się do tego przyzwyczaić? Po prostu się ku*wa przyzwyczajasz.


O korzystaniu z mediów społecznościowych.

Sprawdzam okazjonalnie w mediach społecznościowych co robią inni ludzie, tak. Nazywam to "czas odmóżdżenia" (oryg. "brain-off" time - dop. tłum.). Po prostu siedzisz tam, o północy lub obojętnie, przeszukując bebechy niektórych z tych rzeczy. Sprawdzam niektóre z portali o filmie i muzyce. Sam nie wiem czy mam jakieś zdanie na ten temat; po prostu w pewnym sensie akceptuję to czym to jest. Nie mam swojego własnego konta na Instagramie, wiesz, rzeczy typu, "Co miałeś na śniadanie?". To co się dzieje w świecie filmu sprawdzam bardziej niż to co dzieje się w muzyce. Sprawdzam więc portale o filmach i śledzę wydarzenia ze świata filmu i produkcji filmów, i mogę ci powiedzieć o filmach które wyjdą w nadchodzących dwóch lub trzech latach, ponieważ sprawdzam co się dzieje w temacie castingów. Świat filmu interesuje mnie. Tego co dzieje się w muzyce nie sprawdzam tak samo intensywnie.


Dalej kontynuując w temacie mediów społecznościowych, o wychodzeniu na przeciw oczekiwaniom fanów.

To jest kilka rzeczy. Posiadając trójkę dzieci, trójkę chłopaków, to jest zawsze dobre źródło połączenia z czymś. Mogę więc nie rozumieć znaczenia, powiedzmy Snapchata, dopóki nie zobaczę mojego trzynasto, czternasto letniego syna, siedzącego tam, używającego Snapchata 24 godziny na dobę, wiesz co mam na myśli? Okazjonalnie spędze trochę czasu przeszukując strony innych zespołów, by zobaczyć co robią, jak to robią, jak łączą się z fanami, i jak my możemy zrobić to lepiej.
O wpływie nowych mediów na sposób wydania "Hardwired... To self-destruct".
Taaa, nie rozgryzłem tego do końca. Mam na myśli, te wszystkie rzeczy, Dziki Zachód, i jedna rzecz której się nauczyłem, jest to że nie ma dobrego lub złego sposobu na wydanie albumu w 2016 roku. Jest po prostu to, co sprawdza się dla ciebie. Nic prostszego.



O Herring & Herring (odpowiedzialni za sesje zdjęciową na okładkę albumu - dop. tłum.)

Dostałem telefon od Brian'a Bumbery (od dawien dawna odpowiedzialny w Metallice za PR - red.) dwa lub trzy lata temu, mówiącego że ktoś o nazwie Herring & Herrin chce sfotografować mnie na potrzeby ich magazynu. Hmmm okay. Nie poświęcałem temu zbyt wiele uwagi dopóki Brian nie powiedział, "Powinieneś to zrobić ponieważ ci goście są spoko." Powiiedziałem więc, "Tak, Brian, zrobię to bo powiedziałeś, że są spoko." Więc pojawili się tutaj jakiś czas później, i było ich dwóch, Herring & Herring. Do tej pory nie rozgryzłem tego który jest który. Nie wiem który Herring jest którym, ale jest ich dwóch, i jeden z nich jest Duńczykiem. Nie mamy nic przeciwko temu. Ten drugi jest Rosjaninem. Przeciwku temu też nic nie mamy. No i są mega spoko, kreatywni kolesie, myślący poza schematami, co jest wiesz, czymś co bardzo szanuję. I wiesz, kiedy ja i Jess braliśmy ślub kilka lat temu, pomyśleliśmy że byłoby zabawnie znowu pomyśleć poza schematami, więc przyjechali na ceremonię zaślubin i sfotografowali niektóre z rzeczy które działy się wokół tej ceremonii. I w zasadzie, ich prezentem ślubnym dla Jess i dla mnie, było nasze zdjęcie wyświetlone na tle każdego z obecnych. I kiedy pokazałem Jamesowi to zdjęcie, powiedział, "Kiedy przyjdzie czas na zrobienie zdjęć Metallice, powinniśmy spróbować tego bo to naprawdę spoko," podobało mu się. Więc kiedy kilka miesięcy temu przyszedł czas na robienie zdjęć, powiedziałem, "Hej wszyscy, pamiętacie tych gości Herring & Herring, i ich zdjęcie wyświetlane na wartswach innych zdjęć, lub cokolwiek to było?" I każdy był za tym, więc przyjechali tutaj miesiąc temu lub dwa, i zrobiliśmy sesję dokładnie tam (pokazuje na pokój do jammowania - dop. red.)





O tym jak to było widzieć siebie w środku James'a.

To było wspaniałe.
Przede wszystkim, nigdy nie widziałem siebie z tatuażami, co jest dziwacznie pokręcone, i być krzyczącym głosem w środku James'a Hetfield'a głowy, jest szczególnie przyjemne... Co chcesz bym powiedział? Było spoko! Wiedziałem, że to zadziała! Nie wiedziałem że zadziała to tak dobrze, i nie wiedziałem że relacje dojdą do takiego poziomu. Wiedziałem, że w planie było zdjęcie. Nie wiedziałem po prostu, że będziemy na podstawiego tego bazowali z całą oprawą. Mam na myśli to, że plan był na promocyjną sesję zdjęciową, lub plakat, lub na środkową wkładkę do rozkładania, lub cokolwiek, ale fakt że wyszła z tego cała kampania wizualna, to było zdecydowanie po za moimi oczekiwaniami.



Źródło : metallica.com (wywiady "So What")

Tłumaczenie : Piccol

Zdjęcia : metallica.com





Tłumaczył Piccol dzięki za podrzucenie. Myślę, że w wywiadzie padają ciekawe wypowiedzi. Zapraszamy do lektury.

Waszym zdaniem
komentarzy: 94
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
1 2
NIKT
19.12.2016 01:22:01
O  IP: 81.190.74.174
Luuuudzieeee! Pamiętacie figurki METALLIKI wykonane własnoręcznie przez mistrza Serwanteza?? To patrzcie..
https://www.indiegogo.com/projects/metall-a-james-statue-music#/
https://www.youtube.com/watch?v=SL9VHLsas5I

Pokaż podgląd
Elvis-Król
18.12.2016 19:44:21
O  IP: 141.0.12.143
Jak sami swoi to podchodzić no do płota ;-)
outlaw
18.12.2016 17:04:47
O  IP: 91.236.4.54
No pięknie, sami swoi. Comitam - wiesz, że nie do końca z Brzeska;) Pytanie tylko, który to z moich znajomych. Przychodzą mi jedynie 3 osoby do głowy.
comitam
18.12.2016 16:38:06
O  IP: 83.245.225.248
Outlaw jest z Brzeska
MaciekP
18.12.2016 16:32:31
O  IP: 89.69.4.251
Brawo:)
outlaw
18.12.2016 15:59:18
O  IP: 91.236.4.54
strzyga

jesteś z Nowego Wiśnicza?

To blisko mnie
outlaw
18.12.2016 15:23:46
O  IP: 91.236.4.54
Wasting my hate?
MaciekP
18.12.2016 14:07:08
O  IP: 89.69.4.251
Taka ciekawostka a propos braku solówek.


Kto jest w stanie bez zastanowienia powiedzieć jaki jest pierwszy utwór Metalliki bez solówki? :) (pomijam covery, bo nei chce mi się zastanawiać teraz, chodzi o utwór autorski)
outlaw
18.12.2016 13:51:58
O  IP: 91.236.4.54
Temu albumowi nie brakuje solówek. W 2-3 utworach, owszem, mogły być. Ale tam solówki ogólnie nie pasują. To bardzo surowy kawał mięcha, a solówki zmiękczyłyby ten materiał. To, co Kirk wtedy przymierzał, też nie brzmiało.

Utwory powinny być poskracane w tych środkowych partiach i wtedy nie byłoby tam odczucia żadnych dłużyzn. Zresztą nie we wszystkich utworach tam w środku czegoś brakuje. Najbardziej w tytułowym St.Anger. Cały ten kawałek magluje w kółko ten sam riff i uważam go za najsłabszy utwór na płycie. Ale weź taki SKOM. Tam pomiędzy 2, a 3 refrenem dzieje się bardzo dużo i bardzo ciekawie i solówki tam absolutnie nie potrzeba. Podobne w My World, Shoot my again, All within my hands, Sweet Amber. W pozostałych utworach nie tyle prosi się o solówki, co o wycięcie części środkowych partii. Solówka najbardziej by mi pasowała w The Unnammed Feeling, Purify, Invisible Kid.

Werbel też pasuje do tej muzyki. Mógł być ciut mniej blaszany, ale pasuje do takiego garażowego grania.
Elvis-Król
18.12.2016 13:22:49
O  IP: 82.145.220.54
outlaw

Solówki nie pasują, bo dodali je ludzie, którzy nie tworzyli tego albumu, nie byli w tamtym czasie i przede wszystkim nie siedzą w głowach chłopaków. Więc nic dziwnego. Lecz wiem, że gdyby tworzył je Kirk lub według schematu jaki podsuwa mu Hetfield to album by dużo zyskał. Jakby do każdego kawałka dłuższego wsadzili dwie solówki, a do krótszego po jednej to album bardzo dużo by zyskał.

Schematy można łamać, ale solówka to jest coś na co się czeka w utworze, coś co Cię wywali z kapci lub wykręci nienaturalnie jelita. A tak dostaliśmy po 7 minut tego samego łupania. Plus kubeł na śmieci, który Lars pomylił chyba po pijaku z werblem.

Pewnie wielu się ze mną nie zgodzi, ale nic na to nie poradzę. Jestem bardzo krytyczny do tego albumu i poza unnamed, skom i po części st.a plus my world uważam za fatalną realizację. I nawet film obejrzany multum razy tego nie zmieni. Ten album miałby potencjał, gdyby nie zabili w nim ducha Mety, choćby takiego który ma hardwired.

Lars po prostu chciał być wtedy jak ta cała fala "numetalu". Mogło być dobrze, a jest fatalnie jak dla mnie.
outlaw
18.12.2016 12:20:24
O  IP: 91.236.4.54
Dlaczego nie mogli nagrać jednej płyty bez solówek? Solówki nie zawsze dodają uroku. Muszą być nie tylko dobre, ale wpasowane w klimat. A do tego one nie pasowały i internetowe propozycje St.Anger z solówkami to potwierdzają.

Wychodzenie z założenia, że solówki mają być, bo od tego jest Kirk to poświęcanie całej koncepcji muzyki na rzecz zadowalania każdego członka zespołu. To są niepotrzebne schematy i stereotypy. Zwrotka, refren, zwrotka, refren, solówka, refren. Do dupy z takimi przyzwyczajeniami.

Na Hardwired dodają uroku, bo ani nie są słabsze, ani nie psują klimatu. Pasują do muzyki. Jak ktoś ma nagrywać solówki bez inwencji, tylko dlatego, że tam mają być, to odbije się to na uszach słuchacza.
Elvis-Król
18.12.2016 10:48:49
O  IP: 141.0.13.123
Problem w tym, że brak solówek to tylko i wyłącznie widzi mi się Larsa. James z Bobem przecież byli tym mocno zdziwieni i to słynne "że Kirk przecież od tego jest". A potem jak potulne baranki przyjęli ten głupi pomysł Larsa. Pokazując Kirkowi, że ma się bujać.

Jeszcze kilka lat temu James strzelił by w pysk Larsowi i solówki by były. Ale wtedy wiadome, James wyciszony miał zakaz kłótni, miał się stać pod każdym względem potulnym gościem, a Larsowi to pasowało. Solówki zawsze dodają uroku, nawet jak są słabsze jak na Hardwired, ale st.a byłby dużo lepszym albumem.

Lars wtedy rządził i miało być tak jak on tylko chcę, a James wyciszony więc reszta nie miała odwagi stawać w opozycji. Tyle ode mnie.
rafmirc
17.12.2016 23:54:16
O  IP: 77.254.72.26
Nie przesadzajcie z Kirkiem (brak w procesie twórczym)
Już w latach 90tych Lars mówił w wywiadach, że pierwszy etap pracy nad materiałem to piwnica Jamesa w której gra tylko z Larsem.

Kirk nie dał pomysłów na HTD bo:
- albo faktycznie zgubił ipda
- albo jego pomysły zostały odrzucone/nie spodobały się Larsowi
- może miał kłopoty rodzinne/zdrowotne i po prostu wyłączył się z pracy zespołu i teraz trzymają to w tajemnicy

Pamiętajcie też że te filmiki making of to kilka minut, a to jak w Rolnik szuka żony - wszystkiego nie pokaża ;-)

Sama płyta jest bardzo OK.
strzyga
17.12.2016 21:48:38
O  IP: 81.219.68.247
a7xsz

Kirk zgubił telefon w Taxi. Namierzono ten telefon i droga zaprowadziła go do lotniska w Kopenhadze, a potem już ślad zaginął. Tak przynajmniej stwierdza w wywiadzie dla Teraz Rocka :P
outlaw
17.12.2016 14:08:02
O  IP: 91.236.4.54
Dla mnie to wszystko jest mało ważne. Mało ważne, bo jestem przekonany, że to była dobra decyzja. W większości. Bo myślę, że do The Unnammed feeling solówka by pasowała. Może jeszcze do jednego kawałka, ale do większości nie.

Tak samo mało ważne jest z jakiego powodu Kirka nie było na Hardwired, skoro, z tego co słyszę na płycie, wyszło im to na dobre.
Jason Newsted
17.12.2016 14:02:02
O  IP: 185.12.21.51
Wizja wizją, tylko Kirk o tej wizji nie wiedział nic. Zabrał się za komponowanie solówek, będąc święcie przekonanym, że one będą, jak na każdym wcześniejszym albumie. Po czym Go oświecili, że jednak nie. Chłop się wkurwił, ale widział, że nic nie ugra, więc dla świętego spokoju przytaknął Bobowi Rockowi, który powiedział: "Nie powinno być zasady, że są solówki, i nie powinno być zasady, że ich nie ma". A ostatecznie wyszło, że ich nie było w ogóle, bo Lars się uparł. A potem Kirk Jego wersję przyjął za swoją i pierdolił w wywiadach trzy po trzy.

Nie dojdziemy tu do porozumienia, tak jak w przypadku "Am I Savage?" i "Murder One"..
outlaw
17.12.2016 12:23:49
O  IP: 91.236.4.54
Przede wszystkim, jak tu niektórzy podkreślają, nie widzę powodu, żeby robić sceny, skoro brak Kirka wyszedł im najwyraźniej na dobre.

Przesadą jest też mówienie, że nie było go w ogóle.

Co do St.Anger, to wizja była jaka była i nie widzę sprzeczności żadnej w tym, co Kirk mówił po wydaniu płyty, z decyzjami które podjęli w sprawie solówek. Jaka tu niby sprzeczność i gdzie to ściemnianie Kirka? Zdaje się, że tamtą dyskusję nad solówkami Kirk sam zakończył przytaknięciem, że solówki powinny być o ile pasują. Zdecydowanie do większości z tamtych utworów solówki nie pasowały. Dowodem jest to gówno w internecie, którego tyle tam pływa - St. Anger z dorobionymi solówkami. Brzmi to jak jakiś ostatni śmieszny shit. Ni przypiął ni przyłatał. Nie ta bajka.

Piccol
17.12.2016 10:47:09
O  IP: 77.46.3.89
O kurde ale rosgorzała dyskusja o Kirku. Jestem w trakcie tłumaczenia wywiadu (z tej samej serii) tym razem z Kirkiem, także rzuci to nieco nowego światła na jego prace na HTSD, i na to jak gość buja w obłokach... :) Nie mniej jednak dziwi mnie ten Wasz cały hejt na niego, że ogranicxył się tylko do pisania solòwek i wstawiania ozdobników. Czy to mało? Nie zapominajmy, że jego sola w większości nie sa tylko zwykłymi przecinkami, a wnosza mega dużo do całego utworu. Gość jest w końcu gitarzysta solowym i od zawsze taka miał role w zespole. To że na przestrzeni tych lat brał nieraz udział w komponowaniu utworów to widocznie dlatego że miał pomysły i taka potrzebe, a teraz wystarczylo mu tylko napisanie solówek. Czy to źle? Przecież album wyszedł zadowalajacy więc o co chodzi? Że majac grubo ponad 50 lat, nie ma już aż takiej potrzeby by bawić się w zespół jak kiedyś? Panowie! Ja się cieszę z tego, że jemu w ogóle chciało się napisać solówki! Typ równie dobrze mógłby przejść na emeryturę, kasy i tak, nawet po wpadce z filmem i lulu, ma podejrzewam wystarczajaco. Tylko wtedy Metallika to już by nie było to samo. Także serio... Album wyszedł mega spoko tak? Metallika istnieje, gra koncerty, udziela wywiady tak? Więc w czym problem? :) Kurde nie macie innych trosk? ;)

Inna sprawa to jest poziom gry na koncertach, ale co zrobić no, i tak dalej wolę Larsa za garami czy Kirka na wiośle, czy James'a na wokalu niż jakiegoś obcego wymiatacza. I tak w zasadzie Metallika nawet grajac o połowe gorzej na żywo niż kiedyś, wciaż robi to lepiej niż wiele innych zespołów np. taki SOAD, którego nagrań z koncertów nie da się wręcz ogladać. Po za tym prawda jest taka, że będac na koncercie, i tak to w ogóle nie przeszkadza, nie wiem jak źle musieliby zaczać grać, żeby na żywo miało to przeszksdzać. Pamiętam Chorzów 2008, na koncercie miałem wrażenie, że Meta jest w szczytowej formie, dopiero potem słuchajac livemetki usłyszałem jak bardzo się myliłem... ;)
a7xsz
17.12.2016 08:38:52
O  IP: 37.47.100.166
Włączę się w dyskusję.

Tajemniczy Ipod
Kto wierzy, że to urządzenie istniało i ta historia jest prawdziwa:
- nie jest możliwe, by tej klasy muzyk i milioner trzymał na jednym nośniku kilkaset najlepszych pomysłów muzycznych,
- każde takie urządzenie da się namierzyć, szczególnie Kirk ze swoja kasą i możliwościami nie miałby problemu,
- jak zgubił to musiał naprawdę nieźle zaćpać i zabalować..
- gdyby rzeczywiście zgubił - u siebie na posiadłościach, mógł zorganizować poszukiwania i by się znalazła - jeśli zaś zgubił "na mieście", to prędzej czy później ktoś by to znalazł i riffy by wyciekły do mediów lub żądałby od Kirka kasy za zwrot.

Podsumowując, wg mnie nie jest to wszystko możliwe. A najbardziej to, że urządzenie elektroniczne rozpłynęło się w powietrzu. UFO porwało..

solówki na St.Anger
1. To co pisze Jason Newsted - dopasowanie do stylu, decyzja Larsa.
2. Kwestia "ego". Nie mógł Kirk być na pierwszym planie, bo jego EGO by zbyt urosło :P
3. Gdzieniegdzie nie pasowały solówki i panowie poprostu zdecydowali że lepiej nie dawać nigdzie, niż tylko w jednym czy dwóch kawałkach.
Bo solówki były nagrane i nie wierzę, że żadna, nigdzie nie pasowała.

Kirk i Hardwired
Chodzi też o zwykłe zaangażowanie i obecność.
Skoro gość jest w zespole, to mógłby wykazywać jakieś zainteresowanie, dawać jakieś uwagi, spostrzeżenia - uważasz że tej klasy muzyk nie miałby żadnych pomysłów / uwag ? Rob był i to robił, Kirka w ogóle nie było.
O to też więc chodzi.
Po Kirku "jechać" można, bo są argumenty:
- jedyna rola to odgrywanie solówek LIVE - a to pierniczył - leni się, zapuszcza, umiejętnosci spadają w dół skoro nawet nie potrafi odegrać tego, co odgrywał wcześniej
- nie wniósł żadnego nowego pomysłu na album mając 8 lat
- nie był fizycznie przy tworzeniu z zespołem, tylko na Hawajach.
Jason Newsted
17.12.2016 02:02:08
O  IP: 185.12.21.51
W związku z tym, że nie chce mi się ciągnąć tego tematu i po raz kolejny poruszać kwestii jakiegoś tam Ipoda, którego wg mnie po prostu nie było, to ograniczę się jedynie do wyjaśnienia koledze outlaw tego o co pyta :)

Tak więc: zaraz po wydaniu "St. Anger" padło mnóstwo pytań do wszystkich członków zespołu ( a najwięcej do Kirka) czemuż to na płycie nie ma solówek? No i pojechali chłopcy z tematem, że nowatorskie podejście, zbiorowa współpraca, niechęć do indywidualnych popisów, klimat i charakter utworów, że nie pasowały i że Kirkowi to nie przszkadza, bo tak miało być, itd. itp. Kwiecista ponad normę i nawet całkiem sensowna argumentacja. Ale rok później cały plan chuj trafił, bo dzięki dokumentowi "Some Kind..." wszyscy się dowiedzieli dlaczego solówek nie było i jak to Kirkowi naprawdę spasowało. Larsowi chodziło tylko i wyłącznie o wpasowanie stylu Metalliki, do ówczesnej konwencji narzuconej przez Linkin Park, Limp Bizkit, Deftones, P.O.D. i tym podobne kapele, które wtedy były na topie. Dość karkołomne zadanie żeby połączyć to co zawsze było esencją Metalliki, z brzmieniami jej obcymi, ale modnymi ówczas. Chyba wszyscy pamiętają tę dość burzliwą dyskusję pomiędzy Ulrichem, Hammettem i Rockiem, przy milczącej dla braku solówek aprobacie Jamesa. Kirk się wściekał i buntował, ale koniec końców przyjął stanowisko Larsa (bo i tak wyjścia nie miał), a potem wszyscy zgodnie powtarzali w wywiadach banialuki.

I dlatego też moje zaufanie do szczerości Kirka i spółki jest ograniczone.
Elvis-Król
17.12.2016 00:06:14
O  IP: 82.145.222.119
NIKT

Masz rację, wypierdolmy Kirka i niech przyjmą mnie. Wspomogę Jamesa wokalem, nadchodzi Ellica 8-)
NIKT
16.12.2016 23:54:27
O  IP: 81.190.74.174
outlaw
Wielki zachwyt nad nową płytą METALLIKI już minął więc pora na doszukiwanie się (na siłę) gówna którym dla reguły trzeba obrzucić przynajmniej jednego członka zespołu;) Muzyka się już osłuchała a w internetach nadal można pisać więc się pisze.. Do płyty zbyt wiele nie można się przyjebać to dojebać trzeba KIRKOWI że nie skomponował 3/4 płyty.. NIEMOC TWÓRCZA:D:D Wypierdolmy HAMMETT'a z zespołu wyręczając LARSA z tego niezręcznego zadania a na jego miejsce przyjmijmy kogokolwiek ze znających się na rzeczy.. kogoś z OVERKILL'owców najlepiej:D
outlaw
16.12.2016 22:53:57
O  IP: 91.236.4.54
Elvis,

napisałeś o Robie, że "na dodatek jest współautorem jednego kawałka" jak gdyby to było nie wiadomo co. A przecież to JEDEN kawałek. Przy DM był na wszystkich. Tak samo jak Kirk. Widać więc tutaj tendencję. Ta płyta z jakiegoś powodu miała być Jamesa i Larsa. Nie Kirka i Roba. To, że ten drugi napisał intro do jednego utworu w zasadzie nic nie zmienia. Dlatego ja nie widzę tu specjalnego powodu, by napiętnować Kirka i tylko Kirka.
outlaw
16.12.2016 22:49:48
O  IP: 91.236.4.54
Jason Newsted

nie widzisz jak naciągane jest ta Twoja interpretacja. W dodatku mocno zasadzona na męczącym dziś ciągłym poszukiwaniu teorii spiskowych. A już zwłaszcza kiedy ktoś pisze, że coś jest oczywiste, przy braku dowodów, to sprawa tym bardziej wydaje się wątpliwa.

Że niby nie było żadnego telefonu itd. Przecież to trąci paranoją. Nie mamy powodu zakładać, że zespół aż tak okłamuje swoich fanów. Trzymajmy się faktów i miejmy dobrą wolę w interpretacji tego, co nam mówią, bo w przeciwnym razie, żywiąc bezpodstawne podejrzenia, nie wiadomo kiedy znajdziemy się w miejscu, gdy nasze teorie staną się obłędne.

Dlaczego uważasz, że Kirk jest dobry w ściemnianiu? W jaki sposób mydlił oczy przy St. Anger?

Kreatywność wcale nie musi się wiązać wyłącznie z bardzo ciężką pracą i ciągłym doskonaleniem warsztatu. Przykładem James. Zapytany kiedyś o to, jak pisać tak dobre riffy odpowiedział: nie grać za dużo, bo to usypia słuch na dobre pomysły. Kreatywność to nie tylko ciężka praca, ale też talent, który, gdy jest, to zawsze pomysły się pojawiają. Ale przede wszystkim Kirk wielokrotnie powtarzał, że granie na gitarze jest całym jego życiem, bo nic innego nie umie robić. A Ty sugerujesz, że przez 8 lat nic nie zrobił, podczas gdy przy DM był kreatywny jak nigdy. Naprawdę zbyt niemożliwy wydaje się aż taki spadek kreatywności.

Ja w historię z telefonem wierzę, co nie znaczy, że nie oczekiwałbym mimo to od niego, że włączy się w proces tworzenia.
strzyga
16.12.2016 21:42:23
O  IP: 178.37.102.76
Takich głupot to już nie opowiadajcie,że zgubiony telefon to wymysł, a nie fakt...
Elvis-Król
16.12.2016 21:00:55
O  IP: 141.0.13.214
Ja też nie wierzę w Kirka. Obserwuje gościa od bardzo dawna i widzę w nim kompletne wypalenie, brak chęci, jakiegoś zapału już nie wspominając o jego ostatnich wyczynach koncertowych gdzie nie ma się czym chwalić.

Ale wiadome, każdy widzi to inaczej. Gość miał kompletnie w dupie nowy album. Robert był z nimi cały czas i widać z jaką ekscytacją opowiada o tworzeniu albumu i klepie już o następnym. Na dodatek jest współautorem jednego kawałka, a Kirk zero. I pewnie modli się, by znów ktoś nie zadał mu pytania o nowy album czy czemu go tam brak.
Jason Newsted
16.12.2016 18:21:30
O  IP: 185.12.21.51
outlaw

Jeśli wierzysz w istnienie tego mitycznego Ipoda i historię z jego tajemniczym zaginięciem (a po tym co napisałeś mniemam, iż tak właśnie jest), to nasza dalsza dyskusja w temacie bezproduktywności Kirka Hammetta jest bezprzedmiotowa, ponieważ wg mnie ta historyjka od początku do końca jest zmyślona na potrzeby mediów i fanów. Co miał nicy Hammett powiedzieć? Że się opierdalał przez 8 lat i nic nie wymyślił? Trochę słabo.. A w ściemnianiu to On jest dobry, dał pokaz swoich umiejętności przy promocji "St. Anger", gdy próbował mydlić oczy nt. braku solówek. A jak było to wszyscy wiemy.

Natomiast co do braku kreatywności i zwykłego lenistwa, to jedno wprost wynika z drugiego. Brak kreatywności jest pokłosiem lenistwa. Człowiek leniwy automatycznie staje się mało kreatywny, albo w ogóle nie jest kreatywny, bo tylko ciągła praca nad sobą i doskonalenie swojego warsztatu, prowadzą do kreatywności, zwłaszcza w przypadku artystów. Jeśli ktoś osiada na laurach i zaczyna odcinać kupony od sławy, to automatycznie przestaje być kreatywny. Nie rozumiem jak możesz nie widzieć tu zbieżności. A 8 lat przerwy między "DM" a "H...tS-D" to wystarczająco dużo czasu, żeby zatracić zarówno chęć do pracy, jak i kreatywność.

Maciek P

Akurat jeśli chodzi o nagrywanie "Load" i "ReLoad", to proponuję poczytać wywiady z muzykami Mety z tego okresu, i dowiedzieć się ile wtedy wniósł do zespołu Hammett. Tony pomysłów i inspiracji. Teraz nie zostało z tego nic, dlatego nie został wpisany jako kompozytor przy żadnym z utworów. Proste.

Zresztą, nie chce mi się już kontynuować tego wątku. Każdy ma swoje zdanie i przy nim pozostanie. Dla mnie sprawa z Hammettem jest oczywista.
MaciekP
16.12.2016 14:52:22
O  IP: 83.168.110.42
A obrazek przy nicku jest oczywiście wiadomo skąd. Z internetu ;)
MaciekP
16.12.2016 14:51:49
O  IP: 83.168.110.42
To posłuchajcie jeszcze tego :D

Pulsar https://www.youtube.com/watch?v=l1L5ZCYzMEY

Pokaż podgląd
Elvis-Król
16.12.2016 14:17:18
O  IP: 82.145.221.62
outlaw

Jak myślisz? Skąd ten obrazek przy nicku Kolegi Maćka Pe? ;-)
outlaw
16.12.2016 14:03:37
O  IP: 91.236.4.54
Ależ Ty słuchasz hipnotycznej muzyki.
MaciekP
16.12.2016 12:54:42
O  IP: 83.168.110.42
To co, może małe odHardwirowanko znowu? ;)

Bardzo proszę, oto rzeczy których słucham obecnie oprócz Hardwired

Nektar https://www.youtube.com/watch?v=b8UfqlwiJOk
Caravan https://www.youtube.com/watch?v=D5iX9YhCCp8

No i dzisiaj sobie odświeżam to https://www.youtube.com/watch?v=5DZZdlmdrwg

Miłego:)

Pokaż podgląd
outlaw
16.12.2016 07:58:51
O  IP: 91.236.4.54
Nieważne czy Kirk jest najlepszy na świecie czy nie;) Ważne, że wielu tak myśli, bo ma wygląd ikony rocka i na scenie gra swoje solówki w bardzo ekspresyjny i efektowny sposób, co sprawia, że wydaje się większym wymiataczem niż np. Mustaine, którego solówki są trudniejsze, ale na koncercie brak w tym życia.

Stąd dzieciaki myślą, że Kirk jest jednym z najlepszych na świecie i wolą być jak on, a nie Mustaine. Niech tak myślą;)

Przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=XWxEAUu9Cf4

Pokaż podgląd
comitam
16.12.2016 05:36:48
O  IP: 83.245.225.167
Kirk może i ma dobre pomysły na swoją płytę, ale gdyby musi brać pod uwagę, że tu za jeden koncert ma tyle kasy co rudy zarabia przez rok i przelewy od Larsa wiążą mu ręce bo co by się stało gdyby materiał byłby na prawdę godny wydania.
Elvis-Król
15.12.2016 22:49:28
O  IP: 82.145.220.36
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak Kirk robi wszystkich w balona. Zobaczył, że mało z tego ma i chłopaki traktują go jak odrzutka. Więc postanowił że nie ma sensu dawać im swoich pomysłów. Zbiera to wszystko dla siebie i kiedyś wyda taką petardę, że James i Lars się zesra. Mówię Wam, Kirk jest bardziej cwany niż Wam się wydaje. ;-)
MaciekP
15.12.2016 22:32:45
O  IP: 89.69.4.251
" Na nowym albumie jakoś dziwnym trafem jest inaczej"

Nie, to nie jest dziwny traf. To powrót do sprawdzonego schematu. Sposób pracy, że wszyscy, został wprowadzony JAKO NOWOŚĆ właśnie w sesji St.Anger. Podkreślali to wtedy w wywiadach (że nowość) i zresztą było to wiadomoe, bo każdy wiedział, że zawsze pierwsze skrzypce grali James i Lars. Na 'Year And Half' widać to wyraźnie. Tak samo na migawkach ze studia przy nagrywaniach Loadów. Przy wcześniejszych płytach kamer nie było, ale też tak pracowali z tego co mówili.
outlaw
15.12.2016 20:26:57
O  IP: 91.236.4.54


Kirk stale wymyśla sobie coś tam, nowe rzeczy, ale jeśli nie są to rozbudowane, metalowe fragmenty, to raczej ich nie wykorzystają. To, że przepadły wraz z telefonem jego pomysły wykorzystali jako asumpt, by zrobić utwory bardziej intymne i integralne. Jeśli pomiędzy Jamesem i Larsem jest szczególna chemia w studiu, to daje to szansę na skomponowanie czegoś bardziej spójnego. Może tym razem chcieli by interakcja tych dwóch pozostała jak najmniej zakłócona pomysłami spoza duetu. I to słychać na płycie. Utwory brzmią organicznie jak gdyby właśnie były dziełem jednego umysłu. To jest powód, dla którego tym bardziej nie rozumiem pretensji pod adresem Kirka, bo wygląda na to, że wyszło in to na dobre.
outlaw
15.12.2016 20:11:05
O  IP: 91.236.4.54
Jason Newsted

cały czas mieszasz 2 różne rzeczy: domniemane lenistwo Kirka z domniemanym wypaleniem artystycznym. Musisz zdecydować, co jest przedmiotem Twojej krytyki, bo inaczej trudno to zrozumieć.

Dla mnie wypalenie jest raczej mało prawdopodobną przyczyną nieobecności Kirka. Bardzo mało. To wszystko jest zbyt dalekim uogólnieniem. Gdyby tak rozumować, to ledwie kilka lat temu, po wydaniu DM, powinniśmy byli wszyscy uznać, że Kirk jest kreatywny jak nigdy, bo brał udział przy komponowaniu wszystkich utworów. A teraz nagle nie ma go przy żadnym. Nie może być więc mowy o tym, żeby jego kreatywność oceniać po tym czy jego nazwisko figuruje przy utworach, czy nie. Gdyby tak było, to musielibyśmy uznać, że w przedziwny sposób w ciągu 8 lat Kirk przeszedł od apogeum swej kreatywności (większej niż kiedykolwiek) do całkowitego jej zaniku. A taka teza jest zupełnie niewiarygodna.

No przecież wyraźnie widać, że DM był płytą wszystkich. Wszystkie nazwiska przy wszystkich utworach. Był w tym jakiś zamiar. Hardwired zupełnie inaczej jest płytą Jamesa i Larsa (udział Roba przy ManUNkind niczego tu nie zmienia). Te dwa różne podejścia są wytłumaczeniem i nie widzę powodu, by przypuszczać, że Kirk nie ma pomysłów. Na pewno je miał. Przynajmniej na telefonie. Zresztą mówił o ich ilości.

On zawsze miał w palcach bardziej liryczną nutę z dużą ilością feelingu, którą potrafił okrasić niektóre fragmenty ich muzyki. Słychać je kiedy gra swoje Doodle na koncertach. Taki Melbourne (jeśli to pamiętacie), to przecież przyjemna rzecz i gdyby Metallica zechciała coś dobrego z tego zrobić, to by zrobiła, ale pomysły Jamesa mają absolutne pierwszeństwo. Wiąże się to również z faktem, że Kirk tworzy zwykle rzeczy w nieco lżejszych klimatach niż muzyka Metalliki. Dlatego na koniec pozostaje mu zwykle nagrać dobre solo i dodać tu i tam nieco ozdobników jak to zrobił w intro Dream no More czy outro Here comes revenge i jeszcze w kilku miejscach.
a7xsz
15.12.2016 19:00:17
O  IP: 37.47.68.50
Poza tym, trzeba zwrócić uwagę na okres czasu między albumami.
Kirk może się opierdalać, ale jednak 8 lat to spory kawałek czasu i przez ten okres jednak powinien znaleźć chwilę na obowiązki czy wymyśleć choć jedną rzecz, jeden motyw. A tu nic :)
Poza tym Kirka rola w takim festiwalu czy filmie 3 D była dużo mniejsza niż takiego Larsa, czyli miał więcej wolnego, a mimo to i tak nic nie wniósł.
Jason Newsted
15.12.2016 18:45:00
O  IP: 185.12.21.51
Powód braku solówek na "St. Anger" jest jasny i nie ma nic wspólnego z jakąś tam niemocą Hammetta. Wszyscy wiemy o co chodziło Larsowi z tymi solówkami i dorabianie teorii jest zbędne. Mimo to, Hammett jest wpisany jako współautor wszystkich utworów. Na "H...tS-D" mimo, że nagrał solówki, to nie ma Go jako współautora ani jednego numeru. Nie dziwne? Dla mnie jednoznaczne. Kto oglądał "Some Kind..." (a pewnie wszyscy) to widział jak wyglądała praca nad komponowaniem i nagrywaniem utworów. Siedzieli w studio we 4 (czasem we 3, jak James wychodził wcześniej) i dłubali po równo. Każdy miał wkład w muzykę, teksty, strukturę utworów, itd. Nad "DM" też pracowali zbiorowo i rónież przełożyło się to na wpisanie całej czwórki jako kompozytorów. Na nowym albumie jakoś dziwnym trafem jest inaczej. Po mojemu Kirk nie ma Metallice już nic do zaoferowania poza solówkami i dlatego jest jak jest. Widocznie same solówki to dla Larsa i Jamesa zbyt mało, żeby delikwenta wpisać na listę płac. Trzeba się jeszcze w studio pokazać.

A jeśli Kirk będzie uczestniczył aktywnie przy nagrywaniu następnego albumu, to będzie to dla mnie świadectwem tego, że jeszcze trochę Mu się chce i nie ma wyjebane "na robotę". Wtedy nie będę się czepiał. A teraz mam prawo jako fan. Bo wg mnie gość ewidentnie się opierdala i odcina kupony..

A Metallice kibicuję od lat 15, a zespół znam gdzieś tak od '91-'92. I wiem jak funkcjonuje.
comitam
15.12.2016 18:39:44
O  IP: 83.245.225.167
Moim zdaniem im mniej Kirka i Roberta w zespole tym więcej dla nich, trzeba wziąć pod uwagę, że zespół kiedyś zakończy karierę, a pozostanie wielka korporacja, która pozostanie w rękach dzieci lub wnuków Jamesa i Kirka. Nie ich przy tworzeniu nie ma tantiem i innej spływającej kasy.
outlaw
15.12.2016 17:10:45
O  IP: 91.236.4.54
Ja jednak mogę się założyć, że przy nagrywaniu następnego albumu Kirk będzie cały czas. W tym zespole stale wszystko się zmienia. Ludzie za emocjonalnie traktują pewne rzeczy. Zbyt poważnie, wyciągając daleko idące wnioski. Metallica już tyle razy udowodniła, że to, co dziś, wcale nie musi być jutro. Nie widzę tu potrzeby czarnowidzieć. Nie wiem ile tu niektórzy kibicują Metallice, ale odnoszę wrażenie jakby nie znali tego zespołu.

Jak już mówiłem, kiedyś wszyscy snuli ponure wizje jak to Bob Rock nie omotał Metalliki i że nigdy się od niego nie uwolnią. Jak już się go pozbyli, to nie wydawało się to niczym nadzwyczajnym. Tak samo z brakiem solówek na Anger. Ilu to mówiło, że Hammett się zapewne wypalił. Później solówki wróciły i nikt nie był zaskoczony. Teraz znowu ktoś próbuje oddzielić gruba kreską coś co było i rzekomo już nigdy nie będzie. Że niby Kirk jest skończony...
Jestem przekonany, że wróci na następnej płycie i nikt nie będzie robił z tego historii. Tylko po co dzisiaj wyciągać zbyt daleko idące wnioski. Zresztą wcale nie jest powiedziane, że z nim utwory byłyby lepsze. On ma nagrać dobre solówki. To że przy DM jego nazwisko było przy wszystkich utworach, nie znaczy jeszcze, że wniósł tam wiele oprócz solówek. Pewnie jakieś mało znaczące ozdobniki.

Na chłopski rozum: jeśli przy DM jego nazwisko było przy każdym utworze, a teraz nie ma go przy żadnym, to raczej trudno zakładać, że to z przyczyny kompletnego zaniku inwencji twórczej. Przecież nie mógł na przestrzeni kilku lat tak upaść. Po prostu go nie było z jakiegoś powodu, ale nie znaczy to, że nie miał zupełnie pomysłów, bo wtedy trzeba by zapytać skąd tyle inwencji przy DM.
Jason Newsted
15.12.2016 16:03:37
O  IP: 185.12.21.51
Coś mi zjadło kawałek posta :) Miało być, że Kirk stacza się po równi pochyłej swojej kariery
Jason Newsted
15.12.2016 16:01:52
O  IP: 185.12.21.51
Każdy ma swoje zdanie i przy nim pozostanie, ale dla mnie absencja Kirka przy całości komponowania i nagrywania coś jednak oznacza. I nie porównywałbym tu w żadnym wypadku Kirka do Jasona, bo raz, że pomysły Jasona faktycznie były marginalizowane i olewane, a dwa, że mimo wszystko On cały czas był w studio i mniej lub bardziej angażował się w powstawanie utworów. Nigdy nie dowiemy się jak to wyglądało naprawdę, bo nas tam nie było, ale śmiem przypuszczać, że Jason więcej dawał zespołowi wtedy, niż teraz Kirk. Włąsnie poprzez tę obecność i pokazanie, że Mu zależy, nawet jeśli Jego pomysły mają w dupie. I to samo jest z Robem. Nie korzystają z większości Jego pomysłów, ale gość jest z Nimi, podpowiada, doradza i rozwiązuje konflikty. A Kirk? Siedzi na Hawajach i czeka na szkice utworów, dopasowuje solówki i na tym Jego robota się kończy. W porównaniu do roli jaką odgrywał w zespole w latach 90., to śmiało można zauważyć, że cofnął się "w rozwoju" o lata świetlne. Nie wiem, może taka rola Mu pasuje, albo została z góry narzucona ze względu na Jego niemoc twórczą, ale gitarzysta tej klasy nie powinien tak kończyć. Bo moim zdaniem Kirk powoli stacza się Ipodzie i gromadzeniu pomysłów na następny album, tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu. Facet oderwał się od rzeczywistości i to widać rónież po Jego roli w zespole.

A co do Cliffa, to polecam poczytać artykuły i wywiady dotyczące "Master...". Wpływ Burtona na ten album był nie do przecenienia, nawet jeśli nie w każdym utworze występuje jako współautor. Przyznają to wszyscy - Lars, James i ludzie z otoczenia Metalliki.
MaciekP
15.12.2016 15:06:18
O  IP: 83.168.110.42
'Tylko Kirk zaczyna przeginać z tym wdziankami."

A ja lubię :)
MaciekP
15.12.2016 15:05:10
O  IP: 83.168.110.42
" Gdyby przy pisaniu Czarnej płyty nie było Kirka, a przy pisaniu Mastera nie było Cliffa i tak te płyty byłyby genialne nie mam co do tego wątpliwości."

Ja mam jedną. Orion.

:)
MonsterOfMetal
15.12.2016 14:21:38
O  IP: 94.254.176.76
MonsterOfMetal
15.12.2016 14:00:24
O  IP: 94.254.176.76
Wykon Atlasa bardzo dobry, forma wokalna Heta mistrzostwo :D
Elvis-Król
15.12.2016 13:35:35
O  IP: 82.145.220.36
Robert zaczął się normalnie ubierać (pewnie wziął sobie do serca komentarze z overkill wrzucając do tłumacza google) to Kirk zaczął się stroić.

Ktoś tu kiedyś pisał, że Robert przeszedł pomyślnie egzamin i może się zacząć normalnie ubierać. To teraz przyszła kara na Kirka za zgubienie telefonu.
outlaw
15.12.2016 13:35:03
O  IP: 91.236.4.54
A co do ManUNkind to intro motyw pojawia się dokładnie w 1:24 tego filmiku. To na bazie tamtej melodii tylko bardziej surowe. Jakiś wariant tego samego motywu. Ale ogólnie melodię z intro lub jej echa słyszę przez cały utwór. To był zapewne lejtmotyw.

https://www.youtube.com/watch?v=QKW7aQXZ9FY

Pokaż podgląd
1 2
OVERKILL.pl © 2000 - 2017
KOD: Marcin Nowak