W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Wyjątkowy koncert w "Webster Hall"
dodane 30.12.2016 10:28:36 przez: Kubus-87
wyświetleń: 806
Na stronie metallica.com ukazała się bardzo ciekawa fotorelacja z opisem tego jak wyglądał koncert w "Webster Hall" z 27 września. Tłumaczenie podrzucił niezawodny paddy. Dzięki za chęci i poświęcony czas.

Przeczytajcie koniecznie!




"Napad z pobiciem

Wszyscy wiedzieliśmy, prawda? 30 lat.

Ja, wy i (oczywiście) oni…

Więc jaki byłby lepszy sposób, aby uczcić Cliffa, niż wrócić na front i grać w oldskulowym klubie/małej widowni jak Webster Hall w Nowym Jorku, przed publicznością fanklubu (także z kilkoma starymi przyjaciółmi) i wyzwolić oldskulowego napastnika, thrashera, zgrzytacza zębów i ogromne niezłe słuchowe wybicie piłki kijem baseballowym, przypominacz tego, co Metallica robi. Choć co prawda data koncertu nie była tak zaplanowana, nie nie, ale traf wyczucia tego momentu nie mógł być lepszy.







Co, zastanawiasz się, czy ten koncert naprawdę był ekskluzywny (najwyraźniej bardzo ekskluzywny, skoro widziałem tam kilku koników z biletami)? Czy warty był tego? Czy to naprawdę było wszystko?

Taak. Tak to było. Widzisz, cały wieczór był jak ogromniaste, faktyczne zakrzywienie czasoprzestrzeni, jako całości, pełny jam, cały falujący spocony tłum Webster Hall-owy wkroczył do olbrzymiego Tardis [statek kosmiczny z brytyjskiego serialu science-fiction „Doktor Who” - przyp. paddy] i cofnięto się o kilka dekad wstecz do czasu, kiedy ludzie zbiorowo wariowali, a zespoły grały głośno. To był kolejny głośny gig, kolejny blender woskowiny usznej, a jednak wyrazistość tego ataku była doskonała, Big Mick zganiał 1500 osób z kątów sali z łatwością.







Ale ta historia jest o pocie i harmonizującej prędkości, która pomogła zwiększyć poczucie bycia znów 20-latkami. Jeśli sobotni set był nieco kontrolowany, profesjonalny i być może nawet umiarkowanie ćwiczony, to była nieokiełznana, w pełnej skali Metalliagresja, terytorium i jego głodni mieszkańcy, mający tyle do zrobienia z tym, ile można się spodziewać.

Zespół zrobił spustoszenie setem w dzikim tempie, jeszcze nieograne riffy puszczone na żywioł. Małe lokale stały się przewodnikami elektryczności, i nie ma wątpliwości, że dokładnie to miało miejsce [tego] wieczoru, wymiana między fanami a zespołem, niezakłócona przez ogromną przestrzeń. Czy to było Fillmore-owskie? Powiedziałbym, że to była trochę większa „rozróba”, trochę więcej Wschodniowybrzeżowego „pierdol się”, wieczór poddał się wartkiemu otwierającemu trio „Breadfan” (które grane było na żywo 307 razy, ale nie tak cholernie dużo razy z tego jako otwieracz setu w ostatnich 15-20 latach, z tego co pamiętam), „Holier Than Thou” i „Battery”… jak wspaniale jest usłyszeć „Holier…” schowany pomiędzy tymi szaleńcami…!







„Moth Into Flame” brzmiało jak koncertowy ulubieniec, a nie jak debiutant, riffy przypominają klasyczną… erę Czarnego Albumu skondensowaną z najżwawszą częścią …Justice, świetna serpentyna, a „Orion” był… był… emocjonalny. Słowo o Robie Trujillo, który majestatycznie wykonał to, co zrobił w Metallice przez 13 lat (od 2003). To nie mogło być łatwe tego wieczoru, ale on nie tylko wykonuje dumnie spuściznę Cliffa, ale istotnie wzmocnił własną, bardzo istotne piętno w nazwie i dorobku tego zespołu. Dzisiejszego wieczoru, on po prostu zrobił to, co robi najlepiej i wniósł to wszystko nawet z nawiązką.
Ludzie, na których potem wpadłem zachwycali się jakiż to był specjalny koncert, jak to dobrze było widzieć i czuć Metallikę znów w takim małym miejscu jak to, ale ja do tego przywykłem, ponieważ wierzę, że ten zespół jest (w głębi) w stanie udowodnić to, co „niedowiarki” mogłyby błędnie postrzegać. To, muszę wyjaśnić, jest moją opinią i być może czasem wątpiący są nimi! Bez względu na wszystko, z pewnością jest poczucie, że oni są „na misji”. Jest także oślepiająco oczywistym faktem, że ten zespół obecnie raczej cieszy się sobą i swoją muzyką, tym, że wiedzą, że utwory z Hardwired… są po prostu bardziej zabawne do grania niż cokolwiek, co napisali w jakimś czasie.

„Master…”, „Bellz”, „One”, a potem drgający podłogą „…Sandman” ponadto dodane do rzeczywistości, że ten set z Webster Hall był skalibrowany do maksimum oldskulowego bandytyzmu. Tego wieczoru nie był ćwiczeniem w eksperymentach, czy rozrzutnym pokazem wartości zaawansowanej technicznie produkcji, oferowanej przez ich występy stadionowe. To było wywołujące poty potwierdzenie rdzenia fundamentalnych zasad, którymi Metallica podbiła metalowy świat, i to był huczny, spektakularny sukces."







źródło : metallica.com

Tłumaczenie : paddy




Waszym zdaniem
komentarzy: 0
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Nikt nie skomentował newsa.
OVERKILL.pl © 2000 - 2017
KOD: Marcin Nowak