W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Lars Ulrich o śmierci Chestera Benningtona z Linkin Park
dodane 21.07.2017 01:15:27 przez: Elvis-Król
wyświetleń: 2431
Perkusista zespołu Metallica zasmucony nagłą śmiercią Chestera Benningtona z Linkin Park.


Spoczywaj w pokoju Chester


Lars Ulrich, gdy dowiedział się o śmierci muzyka napisał na swoim Twitterze:

"Łaskawy, uprzejmy i pokorny. Nietypowe połączenie w Rock and Rollu. Jestem głęboko zasmucony"



Chester Charles Bennington amerykański muzyk, wokalista zespołów Linkin Park, Dead by Sunrise i Stone Temple Pilots. Zmarł 20 lipca 2017 roku przed godziną 9:00. Popełnił samobójstwo poprzez powieszenie się. Cierpiał na głęboką depresję i wieloletnie uzależnienie od narkotyków.

Dzień samobójstwa Chestera był dniem urodzin jego bliskiego przyjaciela Chrisa Cornella, który również popełnił samobójstwo.

Wśród składanych kondolencji najmocniej zareagował gitarzysta grupy Korn Brian Head Welch:

"Chester był przyjacielem. Spędzałem z nim sporo czasu, ale to mnie strasznie wkurza. Co ci ludzie robią swoim dzieciom i fanom? Mam dosyć samobójstw! Sam miałem problemy z depresją, oraz chorobą psychiczną i próbuję okazać współczucie. Jest to trudne, kiedy jesteś wkurzony i basta! Porzucanie dzieci, oraz fanów i kończenie z własnym życiem to tchórzliwie wyjście z sytuacji!!!"

Elvis-Król

Waszym zdaniem
komentarzy: 41
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
a7xsz
26.07.2017 13:47:29
O  IP: 89.68.161.223
Nie wiem, ale mam myśl, że w pewnym sensie ten kat, który molestował, wygrał.
Siedział (lub siedzi). Ale wciąż żyje (lub żył długo), a ten komu zniszczył życie, sam się zabił..
Czyli kato pokonał go, udało mu się go zniszczyć.. smutne to.. pozytywna historia by byla, jakby kat zdechł w pierdlu (mam nadzieję przy udziale porządnych ludzi, którzy by w tym pomogli), a ofiara by poukładała sobie życie, żyła szczęśliwie i cieszyła się życiem, rodziną.

Przykra historia bez happy endu. Powinne być też kary śmierci dla takich ŚMIECI.
Sue
25.07.2017 23:11:35
O  IP: 81.190.185.5
Otóż to. Zgadzam się we wszystkim o czym piszesz. :) A takie molestowane dziecko w dorosłym życiu ma już do końca życia spaprany umysł... niedowartościowanie, kompleksy, trauma... I nieufność do ludzi... to odciska też piętno na wszystkich późniejszych relacjach z ludźmi. Teksty faktycznie nabierają nowego, głębszego znaczenia. Szczególnie jest to bolesne, jeśli twoja twórczość zostanie zmieszana z błotem. A tak się stało w przypadku ich najnowszego albumu. Gdy żyjesz z muzyki, jest ona twoją pasją, nie ma nic gorszego niż usłyszeć głosy niezrozumienia twojej twórczości. To taka też samotność w sztuce. A tak też się stało w jego przypadku. I chociaż mi również nie podobało się w jakim kierunku poszli - czyli muzyki pop - na najnowszym albumie, uważam jednak, że muzyka jest dla ludzi, więc chociaż może i dużo stracił przez to fanów w ostatnim czasie, dużo też ich zyskał, szczególnie tych, którzy nie słuchali jego muzyki na co dzień. :)
Lewińska
25.07.2017 22:43:54
O  IP: 188.146.106.206
Również ubolewam nad złem i przykrościami, jakie dorośli wyrządzają dzieciom, wiedząc doskonale, że ranią je na całe życie. To nie podlega dyskusji. I zawsze żal mi ogromnie samobójców, czy jest to mój idol z młodych lat ( moich), czy lider rozpoznawanego pod każdą szerokością geograficzną mega zespołu, czy młody człowiek ze złamanym po raz pierwszy sercem, czy zapijaczony menel. Jak bardzo trzeba być samotnym, nawet wśród ludzi??? A co do wołania o pomoc: po fakcie teksty napisanych wcześniej piosenek nabierają nowego znaczenia i to, co wydawało się refleksją, głębokim przemyśleniem, poezją itp. można odbierać jako sygnały tego, że działo się w głowie coś, co ciągnęło nie w stronę, w którą powinno :(
Sue
25.07.2017 22:15:00
O  IP: 81.190.185.5
Lewińska - masz rację, tylko nie wiem ilu osobom dobrze zrobiło to zastanowienie się.. Bo widzisz... pisanie, że nie był ofiarą, wiedząc, że był molestowany przez okres 6 lat w dzieciństwie przez przyjaciela rodziny ... to już jest chore. Nie życzyłabym tutaj nikomu depresji, szczególnie złamanej psychiki... bo ewidentnie miał złamaną psychikę przez całe życie przez tego faceta, który mu to robił a on milczał przez 6 lat w zastraszeniu, dopiero potem wyznał wszystko rodzicom.. To straszne. No i stracił przyjaciela, myślę że to było ostatecznym takim pchnięciem Chestera w ramiona śmierci. Był rozwiedziony... nie miał szczęśliwego życia. Narkotyki... cóż... to faktycznie było jego winą skoro wybrał takie rozwiązanie, ale widzisz... wielu ludzi ucieka w narkotyki tak jak w alkohol... by zatopić w nich swoje smutki.. Oczywiście to nie jest usprawiedliwienie dla niego, niemniej jednak to molestowanie daje do myślenia.
Lewińska
25.07.2017 21:49:21
O  IP: 188.146.106.206
Pewnie, że tak. I wydaje mi się, że tak zwana znieczulica jest ponadczasowa ;) ale komentarze tutaj przełamują pesymizm, bo jakkolwiek oceniane - czy nieoceniane, ale skomentowane - przykre i smutne to, co się stało, obeszło wiele osób i każdy się przez moment zastanowił
Sue
25.07.2017 21:30:00
O  IP: 81.190.185.5
Lewińska - nie chodziło mi o ogół ludzkości ... tylko o osoby tu komentujące i ogółem o to, że jest dużo ludzi na świecie z takową znieczulicą ...
Lewińska
25.07.2017 20:08:10
O  IP: 188.146.106.206
No nie zgodzę się co do tej wszechobecnej znieczulicy ;)
Sue
25.07.2017 11:16:14
O  IP: 81.190.185.5
swirkh, Jason Newsted - zgadzam się z tym co piszecie... Na tym świecie jest znieczulica na wszystko... Nawet na samobójstwo. Smutne w jakich czasach żyjemy...
Jason Newsted
24.07.2017 21:15:52
O  IP: 88.156.130.99
a7xsz
Piszesz, że ofiary to ludzie, którym ktoś wyrządził krzywdę.. Dokładnie tak było z Chesterem. Jeśli nie wiesz, to sięgnij do różnych źródeł (choćby i internet) i dowiedz się, przez co Chester przeszedł w młodości. To jedna rzecz. Po drugie - czytając teksty jakie pisał i ogólnie obserwując Go, słuchając, itd. można było bez trudu zauważyć jak bardzo wrażliwym był człowiekiem i jak kruchą miiał psychikę. Dlatego złamały Go nałogi i dlatego tak ciężko było Mu z nich wyjść. Był człowiekiem o bardzo kruchej i skomplikowanej konstrukcji psychicznej. I dlatego też zrobił to, co zrobił.. Osoby o mocnej psychice są w stanie zarówno zerwać z nałogiem jak i całkowicie wyjść na prostą, nawet gdy kiedyś miały myśli samobójcze. Chester był po drugiej stronie, nie był w stanie sobie z tym poradzić. Depresja, olbrzymia chwiejność nastrojów, uzależnienie od używek, sława, oczekiwania, megatrudne dzieciństwo, nie do końca udane życie osobiste.. Ten człowiek przeszedł bardzo dużo. Ja Go nie oceniam.. Jest mi cholernie przykro, że już Go z nami nie ma
marcinek
24.07.2017 20:43:22
O  IP: 46.134.144.85
a7xsz

Rozumiem Twój punkt widzenia, jak najbardziej, ale...

Czy osoba chora na raka jest ofiarą? A pragnę nadmienić, że uzaleznienie to taka sama, dokładnie taka sama choroba. Czy jesteś w stanie wybrać sobie, że zachorujesz na gruźlicę, albo dostaniesz nowotworu jądra? I don't think so.

To, że ktoś kiedyś sięgnął po narkotyki i wpadł w uzależnienie, nie może nakłaniać do potępiania takich osób, czy traktowania ich na zasadzie - mógł nie brać. Sam jest sobie winien.

Piszesz tak:
"Jak zwykle w tych tematach moje ulubione zdanie. Nie można o tym mówić, bo to biedne ofiary, a my nie wiemy przez co oni przechodzą! Nie wiem jak to jest dzień w dzień szprycować się czymś, to nie mogę się wypowiadać, bo nie rozumiem.."

I dokładnie tak jest. Tzn możesz się wypowiadać, ale nie rozumiejąc tematu możesz błądzić w swoich wywodach :)
Wiesz, że nawet osoba uzalezniona nie rozumie mechanizmów, które nią sterują? Wiesz, że część osób nawet gdy podejmie terapię i zacznie poznawać chorobę wciąż nie jest w stanie zaakceptować uzaleznienia i odnaleźc się w nowej rzeczywistości?
Zatem skoro nawet osoby bezpośrednio dotknięte nałogiem musza przepracować często wiele lat, żeby zrozumieć czym jest nałóg, to jak osoba, która zna uzaleznienie tylko z filmów, książek czy z ławeczki pod sklepem (chociaz to też jest meeeega nieakuratne, o bezdomny zafajdany alkoholik to tylko 2% reprezentacja alkoholików) może z pełną swobodą wypowiadać się w temacie?

Zostanę przystanę przy tym, że nałogu sobie nie wybierasz. Oczywiście, sięgasz po pierwszego papierosa, pierwszy alkohol, pierwszy narkotyk, pierwy raz uprawiasz seks, pierwszy ra zobstawiasz zakład u bukmahera. O ile z twardymi narkotykami się zgodzę, że świadomie narażasz się na uzaleznienie (ale nie jest tak, że biorąc jestes swiadomy tego, ze w nałóg wpadniesz. Tak samo jak osoba popełniająca przestępstwo nie bierze pod uwagę tego, że zostanie złapana), to z innymi nałogami tak nie jest. Bo na papierosy, sex, miękkie narkotyki czy zakłady bukmaherskie jest przyzwolenie społeczne.

Wszyscy popełniamy błędy. Fakt, konsekwencje przybierają różne rozmiary.
I wiesz nie jest tak, że fakt wpadnięcia w nałóg jest tylko Twoją winą. Tzn to, że się uzależniłeś można ewentualnie tak rozstrzygać. Ale pamiętaj, że środowisko i bagaż doświadczeń predysponuje do zachowań nagłogowych.
comitam
24.07.2017 19:12:38
O  IP: 62.63.58.226
a7xsz, pewnie, ze nie na serio, sam przerabiałem te tematy i jakoś się udało,choć nie do końca.Najważniejsze to rodzina potem praca i na końcu przyjaciele.Co do Jamesa to miał szczęscie, że poznał Franczesce,ona odwyk dało efekt.
swirkh
24.07.2017 15:23:59
O  IP: 62.141.238.235
Jak ktoś pisze "Mógł prosić o pomoc, mógł się leczyć, samolub bo zostawił żonę i 6 dzieci, przecież był milionerem i gwiazdą rocka", to raczej nie zdaje sobie sprawy, jak potężnym potworem jest depresja.
On od zawsze walczył ze swoimi demonami, raz było lepiej, raz gorzej. W 2015-16 miał fatalny okres, co mówił w wywiadach, i widać to po tekstach na ostatnim albumie LP. Biorąc pod uwagę jego śmierć, analiza warstwy lirycznej tego albumu przyprawia o dreszcze.
No i ostatnio śmierć Chrisa go załamała. Chlał w urodziny swojego przyjaciela, prawdopodobnie nie wytrzymał i postanowił skończyć jak on. Człowiek w takim stanie psychicznym niestety nie myśli o milionach na koncie, rodzinie, ani niczym innym. Demony wzięły niestety górę. Ogromna szkoda człowieka, był idolem dla dwóch generacji.
Blaack
24.07.2017 10:47:54
O  IP: 31.0.120.160
walka ze samym sobą, ze swoją głową i tym co w niej siedzi. To napewno nie jest łatwe. Chyba trudniej jest zwalczyć kogoś niż swoje słabości. Co do nałogów to niestety ktoś w nie wchodzi raz i juz w tym zostaje. Czesto ktoś chce ale juz nie potrafi z tego wyjść. Całe życie żałuje swoich błędów młodości których nie umie juz cofnąć. Tyle że Chestera napewno w dużej mierze popchnęła do tego śmierć Chrissa. To był jego przyjaciel. W momencie gdy nie jest z tobą zbyt dobrze i jeszcze tracisz kogos bliskiego to jest dramat. Szkoda tylko że Chester w niedawnym wywiadzie mówił że w 2015 miał cięzki okres a teraz juz w 2017 jest dobrze, kocha życie itd. Niestety nastroje zmieniają się momentalnie u ludzi którzy mają problemy z psychiką.
a7xsz
24.07.2017 06:07:39
O  IP: 212.160.172.84
nie będziecie w stanie obiektywnie ocenić Chestera, bo nie macie pojęcia co to znaczy być nałogowcem

Jak zwykle w tych tematach moje ulubione zdanie. Nie można o tym mówić, bo to biedne ofiary, a my nie wiemy przez co oni przechodzą! Nie wiem jak to jest dzień w dzień szprycować się czymś, to nie mogę się wypowiadać, bo nie rozumiem..
Takiego wała ! :)

Ludzie no.
Kolejne:

Nie wybierasz sobie czy staniesz się nałogowcem, czy nie.


Serio? A kto za mnie wybiera? Ktoś mi coś narzuca, wstrzykuje, wlewa? Przecież masz chyba wolność wyboru i Twoje życie, więc.. ? Sam wybierasz czy coś robisz czy nie. Jak sięgasz po coś, to świadomy wybór. Ja np. nigdy nie tknąłem narkotyków i nie tknę, to mój wybór. Potrafię powiedzieć NIE. Z alkoholi piję tylko piwa, co nie jest bardzo szkodliwe może, ale 2 razy w ciągu 2 lat rzucałem na długi okres jeśli chciałem. Sklep stoi otwarty za rogiem, kasa na koncie jest, w każdej chwili można kupić, albo siłą charakteru się powstrzymać.

Nie może być argumentem łagodzącym środowisko wychowania, czy patologiczna rodzina, no i zawód-muzyk. Bo oczywiście są przypadki że ludzie z takich środowisk/rodzin się staczają i są przypadki że osiągają sukces i są szczęśliwi. Więc nie ma reguły i droga jest zawsze otwarta dla każdego.

Marios ładnie napisał.

Kończąc, naprawdę nie róbmy z takich ludzi ofiary wołające o pomoc. Ofiary to ludzie którym ktoś wyrządził krzywdę (porwał, zgwałcił) lub coś (wypadek, wojna, kataklizm). Tu ludzie sami sobie szkodzą, sami o tym decydując.

Może z dupy porównanie, ale tak samo bawi mnie jak ktoś płacze że ileś tam lat po ślubie poślubił niewłaściwą osobę. I kto niby jest temu winny? ;) Heh, ludzie powinni nauczyć się że każda decyzja w każdej sekundzie ma swoje konsekwencje i trzeba dobrze przemyślać każdą decyzję, a nie potem nie dziwić się.
marcinek
23.07.2017 23:03:37
O  IP: 46.134.144.85
Przede wszystkim jedna sprawa, tak dla sprostowania. Wychodzenie z uzależnienia nie jest walką. ;) Jeśli ktoś chce walczyć z uzależnieniem - zawsze przegra. Chodzi właśnie o to, żeby się poddać. Poddać i zmienić całkowicie życie.

I dokłądnie jest jak piszesz - trzeba tego samemu chcieć. Bo faktycznie terapia podjęta bez przekonania, bez woli wyjścia z nałogu, pod przymusem rodzinnym bądź kuratora, nie ma sensu, bo prędzej czy później skońćzy się powrotem do czynnego nałogu.

Druga rzecz - osoba uzależniona raczej nie woła o pomoc. W sensie - nie robi tego otwarcie, tylko stara się przemycić coś co ewentualnie zapali bliskim lampkę. Bo nie przyznasz się do nałogu bezpośrednio.
Dlatego odnajdowanie teraz w wywiadach "wołania o pomoc" jest łatwe, bo znamy kontekst. Bez kontekstu - nigdy nie odgadniesz wołania.

Wszędzie ośrodki terapii (dochodzące, czy całodobowe) wyglądają tak samo. Nikt CIę nie nadzoruje. Chcesz - wychodzisz. Nikt nie może kontrolować Twoich wyborów, bo nie na tym polega terapia. Zawsze odpowiadasz sam za siebie.
Marios
23.07.2017 22:13:37
O  IP: 178.235.43.122
Wtrącę swoje trzy grosze.

Kończę właśnie po raz kolejny lekturę autobiografii Dave’a Mustaine’a. Jeśli Chester wołał kiedykolwiek o pomoc, bądź sam zgłaszał się na odwyk(i) w sposób choćby odrobinkę podobny do odwyków Mustaine’a, to wcale się nie dziwię, że przegrał walkę o życie. Dave pisze, że na pierwszych odtruciach na oddziałach był mocno zaskoczony tym, że bardzo łatwo mógł załatwić i wnieść na teren ośrodka narkotyki. Był przekonany, że odwykówka to taki poprawczak z regulaminem, za nieprzestrzeganie którego się wylatuje. Tylko nie zdawał sobie sprawy, że ośrodek odwykowy na każdym etapie jest dobrowolny. Zgłaszasz się i jeśli chcesz, przechodzisz przez program, jeśli nie chcesz – rezygnujesz. Dave pisze, że kilka razy było tak, że wypisał się na własne życzenie po kilku dniach, lub kilkudziesięciu godzinach.

Jesteś dorosły, nie jesteś ubezwłasnowolniony, sam decydujesz. Nikt na odwykówce nie leci do dyrektora zakapować o twoich dragach w dolnej półce szafki. Odpowiadasz za siebie.

Oczywiście dodatkową szansą na uporanie się z uzależnieniem są ludzie, z którymi pracujesz nad sobą. Dave do 2010 roku, jak sam dyktował do swojej książki, był w klinikach AA 17 razy, ale sam zaznaczał, że niektóre z tych wizyt nie mogły zaliczyć się do odwykówki, bo sam rezygnował po kilkudziesięciu godzinach. Przyznawał, że na ogromnej większości z nich, nie dostał choćby minimalnego wsparcia psychologicznego. Od razu wrzucali na głęboką wodę. Dawali możliwość walki, ale nie kontrolowali wyborów pacjenta na żadnym etapie.

U Hetfielda na światło dzienne wypłynęły jego dwie wizyty w ośrodkach AA. Drugi (jak wiemy z filmu) powiódł się. Tego, czy James korzystał z podobnych klinik przez ostatnie piętnaście lat, nie dowiemy się do czasu, aż sam się tymi informacjami z nami nie podzieli. U Jamesa zadziało za drugim razem, ale gdy pierwszy raz poszedł na AA, to jak sam mówił: „byłem trzeźwy, ale z tego powodu życie wcale nie stało się lepsze”. Nawet piwo bezalkoholowe nie pomogło na dłuższą metę. Wytrzymał rok.

Wg mnie wołanie o pomoc (czy bezpośrednio, czy też przez wywiady) to jedno, a stanięcie przed lustrem i powiedzenie sobie „czas to zmienić” to dwie bardzo różne sprawy. Efekty daje wyłącznie ten drugi sposób. Nikt cię pod karabinem trzymał nie będzie. Nie chcesz walczyć, nic się nie zmieni. Pod przymusem tym bardziej.

Dziwne, że gdy gość udziela wywiadu, nikt nie widzi jego problemów, a gdy parę dni później się wiesza, to nagle wszyscy stają się specami od psychologii i pieprzą: „Patrzcie! On w tym wywiadzie wołał o pomoc! No widać to jak na dłoni! Dlaczego nikt mu nie pomógł???!”.
marcinek
23.07.2017 20:52:08
O  IP: 46.134.18.162
I nigdy nie będziecie w stanie obiektywnie ocenić Chestera, bo nie macie pojęcia co to znaczy być nałogowcem/mieć depresję. Możecie twierdzić, że wy byście nie targnęli sie na swoje życie. Ale znacie się na tyle, na ile was sprawdozno. Więc dyskusja o sensowności samobójstwa Chestera nie ma sensu.
marcinek
23.07.2017 20:47:32
O  IP: 46.134.18.162
"Ktoś, kto nie chce wyjść z nałogu i nie chce nic zmienić, to nie wyjdzie i nie zmieni"

To prawda. Pytanie, czy Chester nie chciał wyjść? Masz pewność, że się nie leczył?


"Ktoś kto nie chce wejść w nałogi, nie wejdzie w nie."
Totalna bzdura. Nie wybierasz sobie czy staniesz się nałogowcem, czy nie.

"Ktoś kto wejdzie, a będzie chciał wyjść i coś zmienić, to to zrobi. "
Owszem. Ale niestety nie każdy kto podejmie się terapii przestanie używać/pić.
a7xsz
23.07.2017 19:39:20
O  IP: 212.160.172.84
comitam

Z dupy porównanie. Więzień komunitycznego reżimu, a milioner gwiazdor rocka ?
Serio porównujesz ?

Są ludzie, którzy od urodzenia są postawieni w sytuacji bez wyjścia niejako (afryka, strefy wojny itd.). No i co z tego ? To nie ma nic wspólnego z tym tematem i życiem gościa, który miał kasę i mozliwości by w jednej sekundzie rozwiązać każdą sytuację. Może rzucić muzę, zespół, biznes. I nie robić nic, lub robić coś kompletnie innego. Może się leczyć.
Jak mówię - choćby taki - Jason Newsted, też gwiazda rocka, milioner, a jakoś nie ćpał i się nie powiesił.
Więc to nie reguła i nie ma żadnego usprawiedliwienia.
Ktoś, kto nie chce wyjść z nałogu i nie chce nic zmienić, to nie wyjdzie i nie zmieni.
Ktoś kto nie chce wejść w nałogi, nie wejdzie w nie.
Ktoś kto wejdzie, a będzie chciał wyjść i coś zmienić, to to zrobi.
Proste.

A tak wgl to mam myśl, że muzyka to jest coś nienormalnego. Ludzie, którzy tworzą, są obdarzeni tym darem tworzenia, niszczą się i jest to autodestrukcyjne. Mozna by powiedzieć, że "czucie" muzyki, to coś nienormalnego i jakaś choroba, no bo ile było przypadków samobójstw, dziwnych zgonów, czy afer kryminalnych fantastycznych muzyków..
dave123
23.07.2017 19:33:16
O  IP: 89.69.94.254
a7 dokładnie. Zwykli ludzie też chlają i ćpają ale jakoś potrafią się zebrac i jesli cos jest ważne to mogą isc na leczenie i nie maja tyle kasy na własnych lekarzy, psychologów czy cokolwiek. I pracując w korpo mają tez niezly stres mysle że porywnywalny z tym ktory powoduje sława. I tą kasę muszą zarobić zeby miec na rodzinę a artysta ma jednak wiekszy przywilej jesli chodzi o zarobek.
comitam
23.07.2017 19:27:24
O  IP: 62.63.58.226
Ja się z tym nie zgodzę bo w Korei Północnej też kazdy ma swoje zycie i nie podejmuje decyzji, a ponosi konsekwencje. Ta choroba w Polsce zwija 16 osób, a jak do tego dojdą psychotropy, wódka i dragi to taka mieszanka jest gorsza od reżimu Kim Dzong Un'a. Druga sprawa to wsparcie rodziny ale w tym przypadku kończyło się tylko na zrobieniu następnego dziecka.Podobnie było z Cobainem. Już tam jest niezły team ludzi, którzy mieli wpływ na muzykę tych czasów.
a7xsz
23.07.2017 19:03:49
O  IP: 212.160.172.84
A mi właśnie te elektroniczne klimaty podeszły. Niektóre kawałki miażdżyły wręcz swoim polotem (wg mnie oczywiście).
a7xsz
23.07.2017 19:02:25
O  IP: 212.160.172.84
Oglądam jego ostatnie wywiady i jest mi szczerze, bardzo ale to bardzo przykro.. :(
Corsar
23.07.2017 18:55:38
O  IP: 77.112.176.23
a7xsz Ja się zgadzam z tym, co powiedziałeś. Też mam takie samo zdanie, że mógł to inaczej rozwiązac, niekoniecznie się zabijając.

Hybrid Theory i Meteora to moje ulubione ich płyty. Potem jakoś nie pasowały mi te ich zmiany klimatów na bardziej elektroniczne. Chestera jednak lubiłem i za dzieciaka był moim pierwszym wielkim muzycznym idolem.
a7xsz
23.07.2017 17:14:11
O  IP: 212.160.172.84
Bardzo lubiłem Linkin Park. Trzeci, czwarty i piąty album ('07,'10,'12) to była super sprawa. Dużo kawałków, które wpadały mi w ucho, w nastrój, muzycznie, klimatycznie. Szkoda..

Niektórzy mogą kłócić się ze mną do końca życia, że niby to uzależenia, choroby itd niejako tłumacząc nałogowców. A ja wciąż będę uważał, że każdy ma swoje życie, podejmuje decyzje i ma konsekwencje. Nikt mu nie kazał ćpać i nic też nie daje jakichś argumentów łagodzących, broniących. 100% muzyków nie ćpa i się nie zabija, Więc .. ? Uważam, że nie ma sytuacji bez wyjścia i mając kasę i możliwości, to możliwości właśnie jest mnóstwo.. rzucenie muzyki i zaszycie się na jekiejś wyspie na zadupiu z rodziną. W czym problem?
Nigdy tego nie zrozumiem. Ktoś robi coś pożytecznego - ma fanów i wielbicieli, ma kasę, ma rodzinę. Jak coś jest nie tak, to można to zmienić. Można zamknąć się na odwyku. Można pojść się leczyć. Można wszystko.
No a ludzie tylko się pogrążają i potem osierocają 6 dzieci.
Bez sensu.
swirkh
23.07.2017 00:57:48
O  IP: 62.141.238.235
Elvis-Król
22.07.2017 23:03:00
O  IP: 91.239.66.27
Skoro już bawimy się w różne opcje na temat śmierci Chestera, to jak pisałem tego smutnego niusa natrafiłem na to szukając innych informacji:

https://www.youtube.com/watch?v=M_NFM4FyysE

Choć to chyba jednak trochę naciągane...

Pokaż podgląd
swirkh
22.07.2017 22:15:35
O  IP: 62.141.238.235
Miał poważne problemy, wyrażał to wszystko w tekstach swoich piosenek przez prawie 20 lat. Teraz w kontekście jego śmierci, prawie każdy utwór Linkin Park nabiera innego znaczenia.
Na YouTube krąży ostatni wywiad z nim - polecam obejrzeć. To jest dosłownie wołanie o pomoc.
Walczył z demonami w swojej głowie od dawna, a śmierć Cornella tylko dolała oliwy do ognia.

Wielka szkoda. Chester był jednym z moich bohaterów. Linkin Park to zespół, dzięki któremu zacząłem grać na gitarze i interesować się szeroko pojętym rockiem.
Niech spoczywa w pokoju, muzyka LP będzie z nami zawsze.
comitam
22.07.2017 17:32:19
O  IP: 62.63.58.226
Niestety, pieniądze i sława otwierają wszystkie drzwi do silnych narkotyków, środków przeciw bólowych i alkoholu. Gość z takim życiorysem i długością pobierania różnych specyfików musiał tak skończyć bo niby komu miało zależeć na jego terapii jak on sam nawet nie próbował coś zmienić.Co do rodziny to chyba była na dalszym miejscu nawet dalej niż przyjazń z Chrisem Cornellem.Najważniejsze, ze metalowe kapele z tym problemem jakoś sobie radzą,a w szczególności rockmeni lat 70-80 tych.Szkoda gościa bo koparkę darł jak mało kto..
NIKT
22.07.2017 17:24:43
O  IP: 81.190.67.161
Pewnie niezbyt wiarygodne źródło
http://yournewswire.com/chester-bennington-murdered/
NIKT
22.07.2017 15:50:26
O  IP: 81.190.67.161
Krążą już plotki że to mogło nie być samobójstwo. Podeślę link jak trafię znowu na ten "news".
coil
22.07.2017 14:16:25
O  IP: 94.254.185.102
Z tego co czytałem w wywiadach, to za dziecka Chester był bity i gwałcony. Jasne, że odniósł sukces. Jasne, że był dzięki temu nadziany. Ale nigdy nie pokonał swoich demonów. Szkoda człowieka i rodziny.
marcinek
21.07.2017 21:33:27
O  IP: 46.134.182.102
Ja bym nie mówił o odwadze, tchórzostwie, czy o jakimś innym akcie.
Był nałogowcem, miał depresję. To są choroby śmiertelne. Fakt, że w tym przypadku sam popełnił ten czyn, ale to ciągle nie była jego świadoma decyzja. W sensie - w przypadku problemów jakie miał, żył w iluzji i samobójstwo widział jako jedyne racjonalne rozwiązanie problemu. Tak niestety to wygląda.
Odebranie sobie życia było konsekwencją choroby. One zabijają tak samo jak rak, czy choroba autoimmunologiczna. Tutaj też orgaznim zaatakował sam siebie, co doprowadziło do śmierci. Tyle, że własnymi rękoma :(
Love & Respect Chester! Za wszystko dzięki.
Lewińska
21.07.2017 19:49:21
O  IP: 188.146.101.228
Pasują - nie pasują... Jednak ja wolałabym nie nazywać tego odwagą. Mam jednego idola, który odszedł w ten sposób. Cały czas jestem na niego o to zła i gdy słucham jego muzyki, oglądam występy czy czytam stare wywiady - bo lubię i potrzebuję - to zawsze nasuwa mi się myśl: na bank żałujesz...
Sue
21.07.2017 17:28:11
O  IP: 81.190.185.5
Lewińska - Somozaparcie i upór też nie pasują zbyt do tej sytuacji.
Lewińska
21.07.2017 17:19:36
O  IP: 188.146.101.228
Nie używałabym określenia odwaga w tym kontekście. Zgadzam się: samozaparcie, upór, desperacja, złość na siebie, na rzeczywistość, na swój swój los, lecz nie odwaga
Sue
21.07.2017 15:28:36
O  IP: 81.190.185.5
Ponadto sądzę, że nie był tchórzem... on po prostu nie mógł znaleźć wyjścia z własnej sytuacji lub nikt mu nie pomógł (jakkolwiek była przyczyna jego samobójstwa)... Uważam, że samobójcy to nie tchórze, bo nie wiem jak wy sądzicie, ale trzeba mieć naprawdę wiele odwagi, by ze sobą skończyć. Brian nie ma do końca racji, mówi że zmagał się z depresją itd. , a sam nie może okazać mu współczucia w chwili jego śmierci. Po prostu brak ludziom empatii na tym świecie, najlepiej powiedzieć, że samobójcy to tchórze kompletnie nie znając sytuacji, okoliczności popełnienia samobójstwa, a ich samych przecież może to kiedyś spotkać tzn. ludzie mogą zejść na takie dno , z którego nie będą w stanie się unieść. Jasne, że to było trochę egoistyczne, że osierocił dzieci, ale nie oceniajmy człowieka póki nie znamy sytuacji... Oby Briana kiedyś nie spotkał podobny dołek, że targnie się na własne życie, taki mądry się znalazł... Nie życzę mu źle oczywiście. Chcę tylko napisać, by nie oceniać człowieka, bo los bywa bardzo przewrotny... i mściwy.
Sue
21.07.2017 15:14:21
O  IP: 81.190.185.5
Straszna tragedia... Szkoda człowieka... I jego dzieci też. :(
edzio117
21.07.2017 09:46:07
O  IP: 193.105.24.61
:(
Blaack
21.07.2017 09:40:02
O  IP: 31.0.121.145
Chester... napewno było inne wyjście.
JamesGirl
21.07.2017 07:51:56
O  IP: 194.165.48.90
Cornell w maju, a teraz Bennington...

O mój Boże, ten okropny show-biznes wciąż zbiera żniwa.

Zawsze w takich przypadkach przypomina mi się to, co James opowiadał o swojej depresji, o samotności i niezrozumieniu przez innych...
Jak dobrze, że udało mu się z tego wszystkiego wyjść obronną ręką i nadal dla nas tworzy, gra i śpiewa.

Nie byłam nigdy zbyt wielką fanką LP, ale doceniałam ich jako dobrych muzyków. Współczuję fanom LP, potrafię sobie wyobrazić ich rozpacz, bo wiem jakbym się czuła gdyby zabrakło Jamesa...
Ale najbardziej współczuję jego dzieciom... To naprawdę straszne, że zostały bez ojca!

RIP Chester... [*]
OVERKILL.pl © 2000 - 2017
KOD: Marcin Nowak