W
I
Ę
C
E
J

«

N
E
W
S
Ó
W
Hardwired...To Self Destruct-Teledyski do wszystkich utworów
dodane 16.11.2016 20:29:11 przez: Kubus-87
wyświetleń: 12512
Hardwired...To Self Destruct - Teledyski do wszystkich utworów



"HARDWIRED"



"ATLAS, RISE !"



"NOW THAT WE'RE DEAD"



"MOTH INTO FLAME"



"DREAM NO MORE"



"HALO ON FIRE"



"CONFUSION"



"ManUNkind"




"HERE COMES REVENGE"



"AM I SAVAGE?"



"MURDER ONE"



"SPIT OUT THE BONE"



"LORDS OF SUMMER"



źródło : MetallicaTV

Waszym zdaniem
komentarzy: 286
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
1 2 3 4 5 6
Ziomaletto
30.04.2017 09:20:35
O  IP: 5.172.235.65
I jeszcze te porównania Spit vs Battery... O ja pier...
Ten numer: https://www.youtube.com/watch?v=fkQM7TUiDZ0 zjada "Spit (...)" na śniadanie, nie mówiąc już o tym kawałku: https://www.youtube.com/watch?v=4UCxmiwds64. Spuszczę zasłonę milczenia na to, że zarówno Blitz, jak i Chuck Billy z wiekiem mają co raz lepszy głos, a James - szkoda słów.
A porównania Battery - Spit polecam wsadzić sobie tam, gdzie słońce nie dochodzi, bo potem wychodzą brednie w stylu "Spit jest 5x leprze nirz Battery". A potem zdziwienie i płacz, że inkwizycja przychodzi...

Pokaż podgląd
Ziomaletto
29.04.2017 22:18:49
O  IP: 37.248.152.148
Teledysków to chyba nigdy nie nauczą się robić...
"Hardwired..." Słabizna w rzyć. Tytułowy, Atlas, Moth i Spit niszczą, Dream No More wypada okej, brzmienie lepsze od DM w kwestii mixu, ale w ogólnym rozrachunku nie podoba mi się kompletnie. Lars jak zwykle coś tam wali w te gary, ale w sumie cholera wie co. Kirk się zupełnie nie popisał, no ale na DM sola też nie grzały. James z albumu na album co raz gorzej w kwestii wokalnej. Dałbym max.4/10, ale mimo wszystko to lepsza płyta niż takie St. Anger z kubłami na śmieci i mieszanką nu-metalu z metalcorem. Daję 5/10.
Lepiej włączcie sobie nowe Kreator, Overkill, Death Angel i Testament, żeby zobaczyć jak dziś gra się metal, i to nie tylko thrash. A Metallica niech idzie na emeryturę, bo 3/4 zespołu ledwo zipie.
Elvis-Król
14.12.2016 00:11:09
O  IP: 82.145.220.120
Przewalili kupę kasy na swój film, to co to na taki klip. Przecież to kieszonkowe ;-]
outlaw
13.12.2016 22:10:50
O  IP: 91.236.4.54
Sądzę, że w swoim czasie wyjdzie.
Wojtek174
13.12.2016 21:08:25
O  IP: 77.254.255.22
No nie wiem, wyłożyć kasę na sesję tylko po to, żeby se jaja porobić? :v
Elvis-Król
12.12.2016 23:49:47
O  IP: 82.145.220.252
Te samochody to podpucha była, pewnie sobie jaja zrobili. Zdjęcia z innego planu były, a potem dokleili wózki Jamesa w tło i zagadka rozwiązana. Columbo byłby ze mnie dumny. :-D
outlaw
12.12.2016 21:28:18
O  IP: 91.236.4.54
to tylko jeden riff. Trudno mówić na razie o kawałku.
Wojtek174
12.12.2016 14:20:04
O  IP: 77.254.255.22
Tak się zastanawiam czy ten teledysk z autami, który kręcili to może będzie pełna wersja 'Tallica Parking Lot? :)

https://www.youtube.com/watch?v=K_4DIDv1Ths

Pokaż podgląd
outlaw
04.12.2016 18:21:06
O  IP: 91.236.4.54
Roberto wierzy w groove:)
Elvis-Król
04.12.2016 12:48:01
O  IP: 94.254.243.25
outlaw

James w Jezusa,
Kirk w Frankensteina,
Lars w dolary,
a Roberto? To jest pytanie :-D
outlaw
04.12.2016 12:03:49
O  IP: 91.236.4.54
Oczywiście, że tak. James nie tak dawno zapytany, odpowiedział że szczerze wierzy w Jezusa. A jak on wierzy, to przecież Kirk czy Rob też muszą;)
Elvis-Król
03.12.2016 23:41:24
O  IP: 94.254.243.25
Również podejrzewam, że chłopaki sobie po prostu jaja zrobili. Bo ciągot przez cały okres ich istnienia do takich szatańskich zboczeń przebierankowych nie zauważyłem :-D chyba że o czymś nie wiem.
outlaw
03.12.2016 22:57:59
O  IP: 91.236.4.54
Dlatego ten teledysk jest do przyjęcia tylko w formie parodii. I tak go biorę.
Elvis-Król
03.12.2016 19:06:55
O  IP: 94.254.243.25
Mnie zawsze bawiły do rozpuku takie przebieranki, jacy my mroczni, krew, szatan i sześć sześć sześć w jednym.

Nie trzeba przebierańców, by robić wrażenie na scenie. Przytoczony już tutaj live shit jest świetnym przykładem.
Yeah_
03.12.2016 17:28:23
O  IP: 91.193.55.147
Kilka słów na temat teledysku do "ManUNkind":

Podniecony Grubcio za kamerą, tryskająca krew na "wiernych" i dzikie wpieprzanie świniaka są nawet dość zabawne w całej tej parodii, ale teledysk ogólnie nie podoba mi się. Taki obraz nigdy nie pasował do Metalliki i nie pasuje teraz. Rozumiem, że jest to parodia, ale mam wrażenie, że zza pleców dobiega mnie dźwięk nowego albumu Metalliki, a YouTube spłatało figla i pokazuje bez głosu parodię dzieciaków w blackmetalowych klimatach.

W każdym razie sprawa z tym wideo utwierdza w przekonaniu, że Metallica potrafiła i nadal potrafi skopać tyłek na koncertach bez głupawych przebieranek, malowanek i całych tych blackmetalowych harców na scenie. Uważam, że panowie z maskami, nożami i innymi atrybutami, to myszki przy Hetfieldzie - szczególnie przy tym z czasów Live Shit.

Moment muzyczny po czwartej minucie interesujący. Mój ukłon.
deadbut75
27.11.2016 14:58:28
O  IP: 86.45.137.123
Ta płyta miażdży..Pan James to bóg metalu.
koynrad
26.11.2016 23:21:55
O  IP: 78.11.202.233
Vamike
25.11.2016 21:25:10
O  IP: 95.49.51.214
Ta perkusja Larsa jakby chciał wszystkich pozabijać....Znowu pokazał ...Takie napiepszanie jak jakąś pałą : D ...Na Death Magnetic nie istniał ale teraz robi prawie taki rozpi..dol jak na ST.Anger ...
MaciekP
25.11.2016 20:25:58
O  IP: 89.69.4.251
Na awatarze jest papieros Camel ;)

Skoro zaciekawiło to proszę jeszcze to:) https://www.youtube.com/watch?v=GNkWac-Nm0A&t=1132s

Co do zespołu Camel polecam jeszcze płytkę "Mirage", takie niby ich Master Of Puppets, ale ja wolę tą co link zapodałem.

Miłego wieczoru :)

Pokaż podgląd
KubaL
25.11.2016 20:15:39
O  IP: 94.251.133.254
MaciekP
pojechałeś z tym Camel. Ciekawa psychodela, ciekawe nuty.
Już wiem skąd ten avatar ;-)
Wrócę do kapeli później aby ją lepiej poznać.
Muszę teraz zapuścić Revenge.
outlaw
25.11.2016 15:43:49
O  IP: 91.236.4.54
A dzięki wielkie. Posłucham z przyjemnością w wolnym czasie:)
MaciekP
25.11.2016 15:34:33
O  IP: 83.168.110.42
MaciekP
25.11.2016 15:34:09
O  IP: 83.168.110.42
A ogólnie bo kumasz baze ;)
outlaw
25.11.2016 15:32:07
O  IP: 91.236.4.54
Teraz to mnie zagiąłeś. Ani tak, ani nie. Po Prostu zbyt mało słyszałem tych zespołów. Zwłaszcza Camel. A skąd pytanie?
MaciekP
25.11.2016 13:42:55
O  IP: 83.168.110.42
Outlaw, a lubisz słuchać Yes i/lub Camel?
outlaw
25.11.2016 13:33:46
O  IP: 91.236.4.54
krzymo,

dłużą Ci się, bo są właśnie nie w Twoim stylu.

Ja tak nie miałem w żadnym utworze, poza początkiem Atlas. Mało tego, niektóre kawałki kończyły mi się za szybko. Pewnie dlatego, że to była czysta przyjemność.

Myślę, że dla fanów lat 90-tych im głębiej w płytę tym ciekawiej. Z kulminacją przy Am I Savage? i Murder One. Ja tak mam. 'Core' to utwory od Confusion do Murder One. Oczywiście Spit Out the Bone jest kulminacją we właściwy sobie sposób.
outlaw
25.11.2016 13:19:41
O  IP: 91.236.4.54
Maciek,

jestem całkowicie niepodatny na sugestię i agitkę;)

Am I Savage? to czysta przyjemność. Przy pierwszym przesłuchaniu wydał mi się trudniejszy od innych utworów, ale właśnie takie zazwyczaj zostają moimi faworytami. Tak jest i tym razem.

Jak już pisałem: to, co udało się znakomicie Jamesowi i Larsowi w Here Comes revenge, to nasycić ten kawałek klimatem, o którym właśnie tekst opowiada. Gdy James śpiewa tę przyczajoną zwrotkę, to wciela się w 'dyszącą zemstę'. W sumie te wilki to nawet do tego pasują, choć na początku teledyskiem zawiodłem się bardzo.

I toż samo udało im się w Spit Out the Bone. Zanim jeszcze zwróciłem jakąkolwiek uwagę na tekst i jego przesłanie, to od pierwszego razu utwór skojarzył mi się z niczym innym tylko właśnie jakąś apokaliptyczną tematyką buntu maszyn. Trochę jak w terminatorze. Zwłaszcza zwrotka i refren, z tym pogłosem, brzmi bardzo futurystycznie. Niczym metal z czasów, gdy bunt maszyn staje się faktem.

Połączenie klimatu z tematem utworu to zawsze duże osiągnięcie. Trochę jak z Learning to fly Pink Floyd. Zanim jeszcze pomyślisz o czym traktuje tekst, to już się czujesz jakbyś latał, słuchając.
krzymo
25.11.2016 13:15:12
O  IP: 88.156.35.4
No cóż, widać fani thrashu i loadów mają odmienne upodobania. Swoją drogą nic dziwnego. Cieszy mnie tylko fakt, że jestem w stanie docenić nowy album (choć nie w całości) i przeszło mi to wielkie rozczarowanie i uczucie bycia oszukanym.

Natomiast nadal twierdzę, że Magnetic jest lepszym albumem. Mimo, iż dłuższe, to tamte utwory mi się nie dłużą, a te z Hardwired czasem owszem. Ale jak to mówią anglosasi: to each his own.
MaciekP
25.11.2016 12:44:51
O  IP: 83.168.110.42
"Akurat zwrotka w Here Comes Revenge, to najlepsza rzecz."

Ten kawałek chyba jest jedynym, że zdarzy mi sie go przewinąć czasem. ALE początek rozwija się świetnie, z tą niesamowitą wyjącą jak wilk troszkę gitarą w tle, a potem riff główny z tymi wysokimi dźwiękami rzucanymi, szarpanymi, co jakiś czas. Zwrotka, na początku spokojnie, a potem dżyn dżyn dżyn, takie proste początkowo, jednak gitara zaczyna potem coraz gęściej... I wejście w refren...I sam refren.... Mniam

Tylko, że potem już nic nie ma nowego i w połowie czasem przewijam ;)

Ps. Pisząc te słowa mam utwór w uszach więc może zmienię zdanie, leci druga zwrotka:)
MaciekP
25.11.2016 12:40:32
O  IP: 83.168.110.42
""you turned to stone" to właśnie chyba najlepszy moment utworu. Ma jakąś bezczelność w głosie James, gdy to śpiewa."

TAK TAK TAK :)
MaciekP
25.11.2016 12:39:37
O  IP: 83.168.110.42
"chcę tylko więcej i więcej. Jak dla mnie mogli by już nie grać koncertów, tylko nowe płyty;) Co rok. Najlepiej w klimatach Hardwired."

Nie nie, nowy album ma być znów inny. To Metallica, nie zapominajmy o tym:) I powiem tak - jest ryzyko, że skoro inny, że skoro nie wchodzi się na sprawdzone obszary, on może być słaby. Ale trudno!!! Tak to czasem jest, że jak się próbuje nowego, niezbadanego, to nie zawsze to wychodzi (w moim odczuciu np. nie wyszło na St. Anger).

"Am I Savage, to wciąż jakoś najbardziej tajemniczy dla mnie utwór, a zarazem ulubiony."

Mam nadzieję, ze to troszkę dzięki mojej agitacji ;)

U mnie na ten moment nadal chyba Am I Savage ulubiony, ale od 2-3 dni bardzo katuję Dead (nie chce mi się pisać tego długiego tutułu, za to chce mi się o tym informować w długim nawiasie ;).
outlaw
25.11.2016 11:58:44
O  IP: 91.236.4.54
"you turned to stone" (oczywiście w Dream no More)
outlaw
25.11.2016 11:57:31
O  IP: 91.236.4.54
Akurat zwrotka w Here Comes Revenge, to najlepsza rzecz.

I słowo daję, że akurat dla mnie fragment "you turned to stone" to właśnie chyba najlepszy moment utworu. Ma jakąś bezczelność w głosie James, gdy to śpiewa.

A Am I Savage, to wciąż jakoś najbardziej tajemniczy dla mnie utwór, a zarazem ulubiony. Przynajmniej na razie.

Stąd widać jak bardzo nasze gusta się różnią.
Elvis-Król
25.11.2016 11:38:12
O  IP: 94.254.243.222
Revenge to tytan albumu. Kawałek który jest akurat hołdem dla DM. Bo nawet wokalnie pasuje do poprzedniego albumu. Stawiam go bardzo wysoko i to jeden z najmocniejszych momentów na płycie.
xyz
25.11.2016 11:22:49
O  IP: 93.105.36.201
Myślałam, dlaczego w żadnym utworze nie ma słynnego "Yeah", ale jest!
Kubus-87
25.11.2016 11:13:01
O  IP: 185.67.188.4
krzymo, to ja podzielę się refleksją, na temat Twojej refleksji ;D

Widzisz dla Ciebie zwrotki w "Here Comes Revenge" są cienkie...
Ja przyznam, że kiedy po raz pierwszy słuchałem nowych utworów, za bardzo nie wiedziałem, co mam o tym myśleć. Nie dlatego, że album mi się nie podobał. Dlatego, że był tak "inny" od moich oczekiwań i 3 pierwszych singli.

ALE ! W momencie kiedy doszedłem do "Here Comes Revenge" po pierwszym dźwięku miałem w głowie, tylko "What The Fuck?!?!" A po kolejnych riffach opadła mi kopara i została na podłodze do ostatniej sekundy. Moim skromnym i mało znaczącym zdaniem "Here Comes Revenge", to jeden z lepszych utworów jakie Metallica stworzyła OD POCZĄTKU ISTNIENIA.
krzymo
25.11.2016 11:00:22
O  IP: 88.156.35.4
Podzielę się kolejną refleksją. Przy drugim odsłuchu przy Hardwired, Atlas, Moth i Spit pomyślałem "wow, to naprawde klawe utwory". Natomiast na resztę jakoś łaskawiej spojrzałem. Nawet dają radę, jest tam kupa dobrych riffów. Przy pierwszym słuchaniu oczekiwałem metalowej (czy nawet thrashowej) płyty i srogo się zawiodłem. Drugi raz podchodziłem do albumu jak do słabeusza i byłem pozytywnie zaskoczony, że to jednak mocna pozycja, tyle że niekoniecznie metalowo-thrashująca (chociaż Hardwired i Spit mają tego kopa).

Ale oprócz dobrych riffów jest parę słabych momentów moim zdaniem. Fragment Dream no more (you turn to stone) jakoś mi nie wchodzi. Za cienkie uważam też zwrotki w Here comes revenge. Murder One trochę przynudza, ale po przyspieszeniu o jakieś 50 bpm mógłby być fajny. Tylko ten nieszczęsny Am i savage jakiś lichy jest, chyba za bardzo mi śmierdzi Loadami. Gdzieś mi się ciągle kojarzy z Carpie diem baby, który swoją drogą uważam za jeden ze słabszych punktów ReLoad.

Natomiast muszę przyznać, że wokale rzeczywiście są dobre. Momentami zbliżają się do tych z czasów Loadów/Garage (ta charakterystyczna barwa, te "Oooh! Yeah!" - nie wiem, czy ktoś wie, o czym mówię. Wokal Heta był wtedy taki drapieżny, z wiekiem trochę się wyczyścił, a szkoda). Szkoda, że tylko momentami, a nie w całych utworach, ale dobre i to.

Myślę, że solidne 7/10, które wystawił pan z brytyjskiego Metal Hammera, jest uczciwą oceną. Nie jest to album genialny, więc nie 10/10. Nie wyrywa z butów, więc nie 9/10. Bardzo dobrym też nie mogę go nazwać, więc i 8/10 odpada. Słabowity też nie jest, więc 6/10 to trochę mało. Zatem 7/10 pasuje mi tu dobrze, bo to dobry album, choć niezbyt metalowy, czego spodziewałbym się po kapeli z "Metal" w nazwie. Gdyby tak przyspieszyć Murder One o 50-60 bpm, wyjebać Savage i zamiast tego wstawić Lords of summer, to spokojnie dodałbym do oceny.

Rada dla debiutantów: nie należy oczekiwać albumu thrash metalowego, wtedy nie ma rozczarowania i można docenić to, co jest naprawdę dobre w tej płycie.
outlaw
24.11.2016 17:01:13
O  IP: 91.236.4.54
Elvis,

wiem wiem. Wcale bym nie chciał, żeby nagrywali to samo. Zresztą przy Metallice to niemożliwe. Na szczęście. Mogą niby wyjść z tego samego punktu, ale w ostatecznym kształcie płyta nowa płyta zawsze ma coś nowego.

I tak jak przed St.Anger, chyba jak większość fanów, marzyłem tylko o tym by udowodnili, że wciąż potrafią szybko i ciężko (w co już nikt nie wierzył) i zrobili to z nawiązką (bo nikt nie spodziewał się chyba tak szybkiej i ciężkiej płyty), a przed DM marzyłem tylko o tym, by udowodnili, że wciąż potrafią nie tylko szybko, ale i na modłę lat 80-tych - i znów to zrobili z nawiązką (bo chyba mało kto się spodziewał, żę nagrają choćby instrumental po tylu latach), tak przed Hardwired marzył mi się mniej bądź bardziej powrót do lat 90-tych. I mam. Na szczęście ten powrót jest nie wymuszony i jakby w nowej szacie, z domieszką lat 80-tych i jeszcze całkiem nowych w Metallice rzeczy. Stąd moja radość.

Nie wiem jak długo potrwa moja miłość do tej płyty, ale nie zanosi się, żeby się skończyła. Jakkolwiek DM od początku mi się podobał, to nijak nie mogę porównać tamtej satysfakcji z obecnym entuzjazmem. Poza Czarnym Albumem nic mi tak nie weszło od pierwszego przesłuchania. Dla zobrazowania: kiedy sporządzam swój ranking ulubionych kawałków tej płyty ze zdumieniem odnajduję Now that we're dead w drugiej połówce, a przecież za każdym razem jak go słucham, to szczerze przelatuje mnie myśl, że to jeden z najbardziej kozackich kawałków, jakie Meta w ogóle stworzyła. Ot właśnie tak to na mnie działa.
Elvis-Król
24.11.2016 16:29:19
O  IP: 94.254.243.222
Nie ukrywam, byłby to wielki prezent jakby nagle w przyszłym roku dostalibyśmy nowy album. Tylko żeby było to dobre i mocne, a nie jakieś popłuczyny po hardwired.

outlaw

Jakby nagle nagrywali cały czas w klimacie hardwired, to nie byłoby dobre. Nawet Ty byś w końcu miał dosyć. Ciekawi mnie tylko czy Twoja miłość do tego albumu będzie wieczna, czy minie ;-)
outlaw
24.11.2016 16:20:52
O  IP: 91.236.4.54
the Rock,

aż takim optymistą to nie jestem, żeby myśleć, że mają w zanadrzu drugą płytę, ale coś mają. Nie wiem ile. 3,4,5 kawałków, ale pewnie mają coś na jakiś Beyond Hardwired. Ja w każdym razie słuchając nowej płyty chcę tylko więcej i więcej. Jak dla mnie mogli by już nie grać koncertów, tylko nowe płyty;) Co rok. Najlepiej w klimatach Hardwired.

A jeśli mają jakiś Beyond Hardwired, to sądzę, że może im to raczej posłużyć jako oliwa na wzburzone fale: wypuszczą tuż po tym jak zrobią coś, co się fanom nie spodoba (jak BM zaraz po LULU) lub w martwym okresie, gdy skończą już koncerty, ale nie zaczną jeszcze tworzenia nowej płyty. Żeby się kręciło.
outlaw
24.11.2016 16:13:13
O  IP: 91.236.4.54
No dla mnie też najlepszy. A biorąc pod uwagę moje obecne upodobania muzyczne, to nawet wolę go od wielu rzeczy z lat 80-tych. Stąd czuję się jak ponownie nawrócony na Metallikę. Ale to już kwestia gustów muzycznych, bo to są zbyt różne stylistyki, by porównywać. Zawsze chciałem poprawionego i wzmocnionego Loada/Reloada no i dostałem.

W pewnym sensie może nawet wolę to od Czarnego ALbumu. Powody są 2. Na BA jest za mało Loadów dla mnie i niektóre kawałki są na moje gusta zbyt krótkie, piosenkowe, mniej złożone niż na nowej płycie (z drugiej strony brakuje tam też thrashowego majstersztyku jak Spit). Na szczęście Hardwired jest bardzo ładnie skomponowany i z wyjątkiem Atlas żaden utwór mi się nie dłużył stąd też zostawia w sumie piosenkowe wrażenie. Nie ma tu słabych/mało istotnych kawałków (z wyjątkiem tytułowego), a na Loadach się trafią (przynajmniej jak na Metę słabe). Jest tu też większa klarowność: mniej jest Kirkowych ozdobników i fiorytur, których na Loadach było naprawdę dużo i rozmiękczały muzykę. A kiedy są, to nie czynią kawałków cukierowatymi.

Chyba każdy zastanawiał się nieraz jak brzmiałaby płyta Metalliki wydana w jednym z dwóch pustych okresów 91-96 lub 96-2003 (piszę 96 - bo wydany rok później Reload, to muzyka z tej samej sesji, co Load). Ciekawe, że Hardwired brzmi tak, jak mogłaby brzmieć płyta Metalliki wydana zarówno w 1994 jak i 2000 roku.
the_Rock
24.11.2016 16:06:02
O  IP: 165.225.84.79
Mam takie wrażenie, że Metallica ma w rękawie inne utwory i następca Hardwired pojawi się za rok.

- zespół nie podaje ile utworów napisali. Zazwyczaj słyszymy "mamay 20 szkieletów" "mamy gotowych 18 kawałków" itd.. Tutaj cisza.

- teledysk z autami. O co kaman? Gdzie on sie podział?

- Rob w wywiadzie powiedział, że pracowali z Jamesem nad kilkoma instrumentalami.
Jak dla mnie, zostawią jeden instrumental i dograją wokale do pozostałytch.

- Nowe kawałki nie brzmia jak wymęczony DM. A każdy w wywiadach powtarza, że intensywnie pisali album od półtora roku. Sądze, że przez te półtorej roku spłodzili znacznie więcej niż wydali.

- Ten podwójny album na tak mało utworów to sprawa dziwna: trochę wyglada to tak, jakby najpierw uznali, że mają z 25 kawałków i trzeba zamówić podwójne opakowania i podpisać umowy z dostawcami i dystrybutorami na podwójny album, ale w pewnym momencie uznali, że tylko połowa utworów będzie gotowa na czas (tak samo jak przy Loadach). Więc w ostatniej chwili postanowili rozciągnąć 12 dokończonych kawałków, wydać je na podwójnym albumie, a reszta wyjdzie za rok.
the_Rock
24.11.2016 15:48:01
O  IP: 165.225.84.79
Outlaw, w pełni się zgadzam.
Na tej płycie James króluje, i wokale na Sta i DM/BM wypadają przy Hardwired dość nudno.

Jestem również zdania, że nasz Kirk dał z siebie więcej niż na DM.
Jego sola też są różnorodne, i świetnie wpasowane w każdy utwór.


Serio, jak dla mnie to najlepszy album od 91!
outlaw
24.11.2016 12:14:41
O  IP: 91.236.4.54
Aa, no i zapomniałem oczywiście o Ozzym, którego na tej płycie w wokalu Jamesa też jest dużo. Nie tylko w Dream no More.
outlaw
24.11.2016 12:12:34
O  IP: 91.236.4.54
Głos Jamesa jest tu lepszy nie tylko od tego, co na Loadach, ale najlepszy w historii. Zaznaczam, że nie wnikam ile w tym podpórek technicznych.

Dlaczego najlepszy w historii? Myślę, że to słychać. Urozmaicenie i przeróżne tego głosu oblicza. Jest mnóstwo moich ulubionych manier z Loadów, jest mnóstwo wokalu żywcem z Czarnego Albumu. No i wreszcie jest też dużo czegoś, czego nigdy wcześniej w Metallice nie było: inspiracje Dickinsonem, Dio; nigdy też nie śpiewał niczego tak jak zwrotkę w Spit Out the Bone - brzmi to prawie jak thrash metal przyszłości, bardzo futurystycznie. Wreszcie słyszę też wokalizy bardziej popowe, co nie jest zarzutem. Jest sporo wokalu brzmiącego tak, jak w tych kilku hard rockowych zespołach, w których właśnie wokal jest sprawą najważniejszą. Np. to jak śpiewa zwrotkę w Halo on Fire - to coś zupełnie nowego. Wokale wypieszczone jak nigdy.

Loady to przebija chociażby samą jakością pomysłów. Tam zdarzały się momenty, gdzie wokal trochę przynudzał, nie był wystarczająco chwytliwy, tutaj, jak dla mnie, tego nie ma.
Elvis-Król
24.11.2016 11:50:41
O  IP: 94.254.243.222
Veel

No widzisz, a mi zarzucają że jestem nienormalny, bo słyszę dużo "lołdowania" w tym albumie. Tyle że mnie to nie cieszy ;-)
Veel
24.11.2016 11:14:49
O  IP: 94.254.145.92
Glos Heta byl geniealny na loadach, tutaj nie mozna mowic ze poziom ten sam ale napewno nawiazuje do tamtych czasow, znaczna poprawa od 2 albumow... Wogole ja czuje duzo loadu w tym albumie, co mnie akurat cieszy. Album to mieszanka czrgos nowego i nutki z przeszlosci. Ogolnie dobra robota, nie wszystkie numery mi podchodza ale wiekszosc tak.
Dave
23.11.2016 23:41:32
O  IP: 46.149.223.54
Album jest naprawdę dobry. Bałem się strasznie tego że to będzie kopia DM, ale nie ma o tym mowy. To nie jest tak że Dm jest jakoś strasznie zły - mało tego, po pierwszych odsłuchach sam piałem z zachwytu - problem że z czasem słuchanie całych kawałków mnie męczyło. Obstawiam że jakby poskracać porządnie kawałki z DM to bym nawet to brzmienie łyknął. No i po czasie DM wydaje mi się taki "wymuszony" - tzn Rubin kazał im zrobić MOP/AJFA II i na tyle na ile umieli to właśnie zrobili.

Na Hardwired też ukłonów w stronę pierwszych albumów nie brakuje, ale jest też coś świeżego - muzyka dla mnie jest dużo bardziej wiarygodna. To jest Metallica w 2016 roku a nie 45 letni goście udający że znowu mają tyle co przy nagrywaniu MoP.

Cieszę się też że jest też coś z Loadów, że te albumy to nie były wypadki przy pracy 20 lat temu i że ciągle muzycznie gdzieś w nich to siedzi.

Pisałem wcześniej że nie podchodził mi Am i Savage i ManUnkind, ale w tym drugim jedyne co mi nie gra to ten pokręcony riff przy zwrotce (reszta a zwłaszcza ten środek super) a ten pierwszy katuje dzisiaj cały dzień- nie dlatego że chce go polubić i się zmuszam, ale dlatego że w końcu po 4-5 przesłuchaniu mnie ten kawałek kupił. Dużo w nim jest tego feelingu z Loadów a u mnie na półce Loady dość długo się kurzyły zanim naprawdę je polubiłem.

Głos Heta jest świetny - w końcu śpiewa a nie tylko wykrzykuje szybciej lub wolniej linijki tekstu jak na większości materiału z SA czy DM.


Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to kilka kawałków trochę niepotrzebnie porozciąganych czasowo. To już od czasów SA im weszło w nawyk żeby strasznie wszystko wydłużać, tutaj też trochę tego jest. Poza tym mega pozytywne zaskoczenie nową muzyką. Oby tak dalej.
koynrad
23.11.2016 19:57:27
O  IP: 78.11.202.233
No Jason i Mustein, takiego czegos sie nie spodziewałęm

https://www.youtube.com/watch?v=U2OW9pWFfNc

Pokaż podgląd
outlaw
23.11.2016 12:57:10
O  IP: 91.236.4.54
Ten "czający się do skoku" głos Jamesa w zwrotce doskonale oddaje właśnie tematykę utworu - podsycane pragnienie zemsty.
1 2 3 4 5 6
OVERKILL.pl © 2000 - 2017
KOD: Marcin Nowak